czwartek, 10 lipca 2014

Renault Fluence kontra Skoda Octavia - 2 z 3 - pożyczka

Wygląd

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Renault Fluence to sedan będący częścią rodziny Megane. Jego premiera miała miejsce jednak prawie rok po tym, jak pokazano wersję trzy i pięciodrzwiową. Chyba wiem, dlaczego. Otóż ludzie w +Renault byli tak zadowoleni z owoców swojej pracy, jakimi były Megane 3d i 5d, że zapomnieli o sedanie. Potem wpadł tam ktoś z wierchuszki i zapytał "gdzie jest sedan?. Tym oto sposobem zrobił się pożar w burdelu. Nie namyślając się długo, projektanci poskładali sedana z czego tam mieli pod ręką, czyli z pozostałości po projektach innych samochodów. I tak oto przód jest z Clio, tył jest powiększoną kopią Thalii a przednie światła ze szrotu. Gdybym miał opisać Fluence jednym słowem, to pewnie byłoby "niespójność". Miał wyglądać jak limuzyna (tak zresztą był reklamowany). Niestety zamiast tego wygląda trochę jak Thalia, trochę jak Saab (głównie z profilu) i trochę jak nie wiadomo co. Najciekawszym elementem stylistycznym są listwy dekoracyjne nw dole drzwi. Listwy te zresztą można spotkać również w innych modelach tej marki. Wyglądają bardzo fajnie bez względu na to, czy są pomalowane w kolorze lakieru, czy też w innym kontrastującym. Nie zmienia to jednak faktu, że jeden element to \decydowanie za mało, żeby uratować taką stylistyczną porażkę. Pewnie ktoś będzie miał inne zdanie i powie, że Fluence jest jak prawdziwy francuski szampan - dla laików jest po prostu gorzki i trzeba być prawdziwym koneserem, żeby docenić jego smak. Obawiam się jednak, że to nie szampana tanie wino owocowe z nieudolnie podrobionymi metkami odbitymi na ksero.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wnętrze

Wnętrze francuskiego samochodu to nie jest miejsce, to stan umysłu. Nic nie jest tym, na co wygląda a jeśli coś można było skomplikować, to pewnie tak się stało. Sterowanie głośnością radia oraz telefonem znajduje się w joystick'u schowanym za kierownicą. Jeśli jeździcie swoim  Fluence sześć miesięcy albo i więcej, to pewnie nie stanowi to większego problemu, ponieważ znacie rozkład kontrolek i dźwigni na pamięć. Jeśli jednak (podobnie jak ja) należycie do tych nieszczęśników, którzy wskakują do tego samochodu na kilka dni, nie próbujnawet mieć nadziei, że będzie Wam wygodnie, albo nie daj Boże, że poczujecie się tam jak w domu. System multimedialny twierdził, że posiada funkcjonalność pozwalającą na podłączenie telefonu do zestawu głośnomówiącego. Niestety, albo ja jestem zbyt głupi, aby to zrobić, albo potrzebne jest jakieś francuskie zaklęcie taki choćby jak "camembet", albo "oh la la". Nie znam francuskich zaklęć, więc koniec końców po po czwartej próbie poddałem się. Cały przedni kokpit wygląda trochę tak, jakby zespół projektowy podzielił się na mniejsze grupy i każda z nich zaprojektowała jeden z elementów. Potem przynieśli swoje projekty do szefa a ten złożył to w jedną cłość. Faktem, że niewiele tu do siebie pasuje nikt już się nie przejął. W rezultacie przez całą szerokość deski rozdzielczej biegnie czarna, połyskująca listwa. Pod nią, na środku znajdują się sterowanie radiem i klimatyzacją obudowane srebrną dekoracją przypominającą szczotkowane aluminium. Na samym dole znajdują się slot na kartę, która jest kluczykiem do auta, oraz przycisk Start/Stop. Ta ostatnia część nie ma już żadnej dekoracji i jest po prostu niewyodrębnionym fragmentem czarnego, matowego kawałka plastiku. Cudownie. Jakby tej projektanckiej biegunki było za mało, to boczne nawiewy są czarne i błyszczące a środkowe już matowo-czarne. Ale, ale, to jest inny odcień czerni niż ten z dołu deski, gdzie znajduje się slot na kluczyk.
Podłokietnik w drzwiach był jak dla mnie zbyt daleko odsunięty a dźwignia kierunkowskazów była nieosiągalna dla moich palców bez odrywania dłoni od kierownicy. Skąd wiem, że to dźwignia była zbyt daleko a nie moje palce są zbyt krótkie? Wiem, ponieważ w kilkudziesięciu innych samochodach długość moich palców nigdy nie stanowiła problemu przy włączaniu kierunkowskazów.
Pozytywy? Eleganckim elementem wnętrza było białe obszycie foteli. Niestety z chwilą, gdy tylko wsiądziecie do samochodu, już nie będzie go widać.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Jazda

Wiecie może, ile jest francuskich marek produkujących sportowe samochody? Ani jednej. Można by się kłócić, że Bugatti jest francuskie, ale to bzdura, bo firmę założył Włoch Ettore Bugatti a od wielu już lat jest własnością Niemców a konkretnie Volkswagena. Podejrzewam zatem, że gama silników dostępna dla tego samochodu (Fluence, nie Bugatti) czerpie garściami z tej "bogatej" sportowej tradycji. Możecie wybierać pięcioma silnikami. Najsłabszy z nich to 95KM diesel a najmocniejszy to również diesel o oszołamiającej mocy 130KM. Ja do testów dostałem jednostkę benzynowa o mocy 110KM i momencie obrotowym 151Nm. Co te wartości oznaczają w ruchu ulicznym? Nic, ponieważ gdy wciśniecie pedał gazu, to właśnie to się stanie. Nic. Gdybyście chcieli poczekać i rozkręcić silnik do wyższych obrotów, żeby jednak zmusić go do jakiejś pracy, to pewnie szybciej osiwiejecie ze starości, niż się tego doczekacie. Podejrzewam, że Fluence może mieć całkiem dobre hamulce, jednak na podejrzeniach musiało się skończyć, bo nie udało mi się go rozpędzić do prędkości, która pozwoliłaby je przetestować. Skrzynia biegów świetnie wpasowuje się we wrażenia, jakich dostarcza silnik. Wbicie biegu wymaga pokonania wyczuwalnego oporu co jest tym bardziej nieprzyjemne, że na gałce obszytej skórą szef przebiega dokładnie w miejscu, któego dotyka moja dłoń. Po kilkunastu minutach jazdy skórę mam już obtartą i resztę trasy pokojuję na trzecim biegu. Fotele, choć elegancko wykończone, nie oferują w zasadzie żadnego trzymania bocznego. Przynaję natomiast, że pozycja za kierownicą jest całkiem wygodna. Gdy dodać te wszystkie rzeczy, to wszystko składa się w logiczną całość. Otóż Fluence został pomyślany jako auto autostradowe - rozpędzacie się, wrzucacie piątkę i jedziecie w ten sposób godzinami bez zmiany biegów i zbyt ostrych zakrętów. Obawiam się jednak, że taka koncepcja uczyni z tego modelu Renault bardzo niszową pozycję.
Czy coś mi się w ogóle podobało w jeździe tym samochodem? Tak. Chwila, gdy podróż dobiegała końca i mogłem z niego wreszcie wysiąść.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Podsumowanie

Z zewnątrz Fluence jest "pożyczką" z innych samochodów. Wewnątrz jest tak chaotycznie zaprojektowany, że potrzebny jest dyplom ukończenia szkoły artystycznej, żeby w ogóle podejść do zrozumienia, o co tam chodzi. Wybór silników jest tak marny, że gdyby nie było go w ogóle, to wszyscy wyszliby na tym najlepiej, bo wtedy ten samochód nigdzie by nie pojechał. Próbowałem myśleć o powodach, dla których ktoś miałby jeździć tym samochodem i kilka przyszło mi do głowy. Po pierwsze, jesteście udziałowce Renault i mama kazała Wam kupić sedana a ponieważ w gamie Renault jest jeszcze tylko jeden sedan (Thalia), to zakup Fluence wydaje się być mniejszym złem. Po drugie, nigdy nie nie jechaliście żadnym innym samochodem ani jako kierowca, ani jako pasażer i wydaje Wam się, że samochód tak właśnie ma się prowadzić i wyglądać. Po trzecie, jesteście przekonani, że nazwa "Fluence" będzie wabikiem na kobiety. Uwierzcie mi, nie będzie ponieważ wcześniej czy później będziecie musieli tym kobietom pokazać ten samochód a wtedy wszystkie uciekną z krzykiem przerażenia na ustach. Po czwarte, to jest Wasze auto służbowe i nie mieliście nic do gadania. No i tu się moja wyobraźnia kończy. Nie przychodzi mi do głowy żadna inna sytuacja, w której ktoś miałby jeździć tym samochodem. Nie uważam się za jakiegoś wielkiego eksperta, ale jak dla mnie, to jest najgorsze auto, jakie miałem okazję testować. Ciężko się nim jeździło i ciężko jest o tym pisać. Tym bardziej, że ponowne przeżywanie tej traumy nie jest moim sposobem na radzenie sobie z  PTSD spowodowanym przez Fluence.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Koniecznie zajrzyjcie po więcej

Zajrzyjcie za tydzień, żeby się przekonać, jak Fluence wypadnie w bezpośrednim porównaniu z Skodą Octavią, którą tutaj testowaliśmy w zeszłym tygodniu. Postaram się porównać wszystko to, co istotne i pewnie kilka zupełnie nieistotnych drobiazgów również. No a na koniec spróbuje odpowiedzieć na pytanie, które z tych aut jest lepsze.Choć podejrzewam, że tym razem zaskoczenia nie będzie.








Galeria

Tym razem niewiele jest tu do oglądania.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz