![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Wygląd
Muszę przyznać, że gdybym był jurorem w samochodowym konkursie piękności i te dwa samochody miałyby w nim startować, to pewnie żaden nie wszedłby nawet do finałowej dziesiątki.
Jednakże Hyundai i30
mógłby z powodzenie startować w konkursie na "Miss Anonimowości 2014. Ma takie mniej dynamiczne przednie światła i mniej więcej muskularną, wybrzuszoną osłonę chłodnicy z przodu. Do tego ma mniej więcej zaakcentowane nadkola i mniej więcej drapieżny wzór świateł z tyłu. Ale jak to wszystko połączyć w jeden samochód i wyjechać tym na ulice, to mniej więcej ginie w tłumie innych aut. Nie wiem, jakim wyszukanym określeniem Hyundai opisuje swój język stylistyczny, ale gdyby jakimś trafem jeszcze nie mieli takiego określenia, to mam dla nich świetną propozycję: "Niewidzialność opakowana w stal."
O Astrze natomiast można przynajmniej powiedzieć, że widać ślady starań zaprojektowania jakiegoś fajnego samochodu. Co prawda definicja urody samochodu zdążyła się już zmienić od chwili zaprojektowania, ale wciąż znajdziecie w tym samochodzie elementy, które mogą się podobać. Najlepszym tego przykładem są światła LED w kształcie grotów i te same kształty powtórzone również w tylnych lampach. Niestety, gdy spojrzymy na samochód jako całość, to widać już po nim to, że jest z poprzedniej epoki. Linie są bardzo łagodne i zaokrąglone, Astra wydaje się być mdła i zbyt delikatna. Tak już się nie projektuje samochodów.
Wybieranie ładniejszego auta z tej dwójki nie było proste, szczególnie, że żadne z nich ładne nie było. Niemniej jednak ta rozgrywka pada łupem Hyundai'a. Na początku może się to wydać zaskakującym wyborem, ale prawda jest taka, że i30 wygląda na bardziej współczesne auto i jest przez to milszy w odbiorze. Astra może i faktycznie ma kilka fajnych detali, ale nie da się ukryć, że swoje najlepsze chwile ma już za sobą.
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Wnętrze
Inżynier w Hyundai'u wchodzi z kartką w ręku do pokoju pełnego projektantów wnętrz (wszyscy w trójkę tam są).
-
No dobra panowie, to jest lista funkcjonalności nowego i30, które mają się znaleźć na jego desce rozdzielczej. Nic ponad to. Żadnych fajerwerków. Jasne?
- A gdybyśmy tak tylko... - jeden z projektantów próbuje przedstawić swój pomysł.
- Nie! - odpowiada inżynier
- A gdyby tak wstawić łukowatą, karbonową... - drugi projektant próbuje wtrącić swoje trzy grosze.
- Nie! Absolutnie nic więcej. - odpowiada inżynier i wychodzi z pokoju zostawiając projektantom kartkę na stole.
Tak w Hyundai'u podeszli do projektowania deski rozdzielczej tego i30. Czysta funkcja opakowana formą tylko na tyle, na ile było to konieczne. Wszystko działa, wszystko ma sens, nic nie przykuwa uwagi na dłużej niż sześć sekund potrzebnych do naciśnięcia danego guzika, czy pokrętła.
Inżynier w Hyundai'u wchodzi z kartką w ręku do pokoju pełnego projektantów wnętrz. Rozgląda się i widzi, że nikogo tam nie ma. Zabiera ze sobą kartkę z funkcjonalnościami nowej Astry i wraca do swoich kolegów inżynierów. Wspólnie postanawiają, że deska rozdzielcza najnowszej Astry będzie inspirowana łamigłówkami z "Kodu da Vinci" i że w związku z tym umieszczą na niej trzydzieścidziewięć przycisków, cztery pokrętła i jeden joystick. Od tej chwili, są oni jedynimi żyjącymi osobami, które potrafią obsługiwać system multimedialny tego samochodu. Tak w Oplu podeszli do projektowania deski rozdzielczej Astry. A w zasadzie wypadałoby napisać, że tak odpuścili sobie jej projektowanie.
Nie jest więc żadną niespodzianką, że ta rozgrywka też trafia do Hyundai'a.
Nie jest więc żadną niespodzianką, że ta rozgrywka też trafia do Hyundai'a.
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Jazda
Żaden z tych samochodów nie został zaprojektowany do sportowej jazdy, trudno więc mieć do nich pretensje, że takimi nie są. Ich zadanie polega na byciu codzienną furmanką, która dowiezie Was do i z pracy, zabierze na zakupy i raz na jakiś czas wyprawi Was z rodziną nad morze. W wolnossący silniku i30 nie znajdziecie niestety zbyt wiele mocy a do tego nieustannie i przy każdych obrotach brakuje mu momentu i elastyczności. Nawet w czasie jazdy w pojedynkę ten Hyundai koszmarnie się ociąga. Gdybym miał tam zapakować jeszcze dwie, albo trzy, osoby, to wątpię, czy w ogóle ruszylibyśmy z miejsca. Tak więc da się tym jeździć do pracy a w weekend do centrum handlowego. Na wakacyjny wyjazd zaplanujcie sobie jednak podróż pociągiem, autobusem lub samolotem.
Astrę wyposażono w o wiele żwawszy (choć bynajmniej nie duży) również benzynowy, ale turbodoładowany silnik. Nie jest to rakieta, ale jest na tyle elastyczny przy niższych obrotach, że jest cień nadziei na szczęśliwe dotarcie do celu. Zawieszenie jest bardziej komfortowe od tego w Hyundai'u, dzięki czemu dłuższe podróże będą o wiele znośniejsze. Porównanie tych dwóch silników jest dobrym przykładem tego, że era małych, wolnossących jednostek ma się ku końcowi. Co prawda azjatyccy producenci jeszcze się przy nich upierają z determinacją godną lepszej sprawy, ale i to nie będzie trwało wiecznie. To Europa wyznacza tu trendy.
Ten obszar porównania wygrywa Astra a konkretnie jej silnik, który okazał się być przyjaźniejszym w użytkowaniu.
Ten obszar porównania wygrywa Astra a konkretnie jej silnik, który okazał się być przyjaźniejszym w użytkowaniu.
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Podsumowanie
Tę część porównania też zacznę od słów "Zaden z tych samochodów". Ponieważ, żaden z tych samochodów nie skradnie Waszych serc ani swoim wyglądem, ani swoimi właściwościami jezdnymi, ale przynajmniej jeden z nich ma szanse przemówić do Waszego rozsądku tym, jak sobie radzi z postawionymi przed nim przez codzienność zadaniami. Tym samochodem jest Hyundai i30. Przyznaję, nie jest może najpiękniejszy, ale przynajmniej nie jest tak stylistycznie przestarzały, jak Astra. Zgoda, nie ma specjalnie porywającego wnętrza, ale przynajmniej nie będziecie musieli studiować stu stronicowej instrukcji przez długie miesiące, żeby podłączyć swój telefon przez Bluetooth, albo ustawić swoją ulubiona stację radiową, jak w Astrze. Faktycznie, i30 jest tak dynamiczny, jak motorower, ale przynajmniej... no dobra, tego nie da się obronić. Jeździ jak flaki z olejem, ale jak już mówiłem - to nie jest sportowe auto. Zabierze Was do pracy i na zakupy a jeśli macie anielską cierpliwość to może i nawet z rodziną na urlop. Być może bez fajerwerków, ale za to na pewno bez niedogodności. I tak oto - chyba trochę niespodziewanie - zwycięzcą tej edycji Car Wars zostaje Hyundai i30.
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Koniecznie zajrzyjcie po więcej
Zajrzyjcie za tydzień na pierwszą część kolejnej batalii. Tym razem będziemy się przyglądać Skodzie Octavii i Renault Fluence.Podziękowania
Za użyczenie samochodów dziękuję dealerom Hyundai Euroservice Warszawa, oraz Nivette Fleet Management. Za pomoc w sesji zdjęciowej dziękuję Adamowi, Dominikowi i Marcinowi.Galeria
Zawsze warto obejrzeć kilka fajnych zdjęć samochodów, prawda?
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |




































