czwartek, 26 czerwca 2014

Hyundai i30 (GD) kontra Opel Astra (J) - 3 z 3 - Rozstrzygnięcie

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wygląd


Muszę przyznać, że gdybym był jurorem w samochodowym konkursie piękności i te dwa samochody miałyby w nim startować, to pewnie żaden nie wszedłby nawet do finałowej dziesiątki. 
Jednakże Hyundai i30 mógłby z powodzenie startować w konkursie na "Miss Anonimowości 2014. Ma takie mniej dynamiczne przednie światła i mniej więcej muskularną, wybrzuszoną osłonę chłodnicy z przodu. Do tego ma mniej więcej zaakcentowane nadkola i mniej więcej drapieżny wzór świateł z tyłu. Ale jak to wszystko połączyć w jeden samochód i wyjechać tym na ulice, to mniej więcej ginie w tłumie innych aut. Nie wiem, jakim wyszukanym określeniem Hyundai opisuje swój język stylistyczny, ale gdyby jakimś trafem jeszcze nie mieli takiego określenia, to mam dla nich świetną propozycję: "Niewidzialność opakowana w stal."
O Astrze natomiast można przynajmniej powiedzieć, że widać ślady starań zaprojektowania jakiegoś fajnego samochodu. Co prawda definicja urody samochodu zdążyła się już zmienić od chwili zaprojektowania, ale wciąż znajdziecie w tym samochodzie elementy, które mogą się podobać. Najlepszym tego przykładem są światła LED w kształcie grotów i te same kształty powtórzone również w tylnych lampach. Niestety, gdy spojrzymy na samochód jako całość, to widać już po nim to, że jest z poprzedniej epoki. Linie są bardzo łagodne i zaokrąglone, Astra wydaje się być mdła i zbyt delikatna. Tak już się nie projektuje samochodów.
Wybieranie ładniejszego auta z tej dwójki nie było proste, szczególnie, że żadne z nich ładne nie było. Niemniej jednak ta rozgrywka pada łupem Hyundai'a. Na początku może się to wydać zaskakującym wyborem, ale prawda jest taka, że i30 wygląda na bardziej współczesne auto i jest przez to milszy w odbiorze. Astra może i faktycznie ma kilka fajnych detali, ale nie da się ukryć, że swoje najlepsze chwile ma już za sobą.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wnętrze


Inżynier w Hyundai'u wchodzi z kartką w ręku do pokoju pełnego projektantów wnętrz (wszyscy w trójkę tam są).
- No dobra panowie, to jest lista funkcjonalności nowego i30, które mają się znaleźć na jego desce rozdzielczej. Nic ponad to. Żadnych fajerwerków. Jasne?
- A gdybyśmy tak tylko... - jeden z projektantów próbuje przedstawić swój pomysł.
- Nie! - odpowiada inżynier
- A gdyby tak wstawić łukowatą, karbonową... - drugi projektant próbuje wtrącić swoje trzy grosze.
- Nie! Absolutnie nic więcej. - odpowiada inżynier i wychodzi z pokoju zostawiając projektantom kartkę na stole.
Tak w Hyundai'u podeszli do projektowania deski rozdzielczej tego i30. Czysta funkcja opakowana formą tylko na tyle, na ile było to konieczne. Wszystko działa, wszystko ma sens, nic nie przykuwa uwagi na dłużej niż sześć sekund potrzebnych do naciśnięcia danego guzika, czy pokrętła.

Inżynier w Hyundai'u wchodzi z kartką w ręku do pokoju pełnego projektantów wnętrz. Rozgląda się i widzi, że nikogo tam nie ma. Zabiera ze sobą kartkę z funkcjonalnościami nowej Astry i wraca do swoich kolegów inżynierów. Wspólnie postanawiają, że deska rozdzielcza najnowszej Astry będzie inspirowana łamigłówkami z "Kodu da Vinci" i że w związku z tym umieszczą na niej trzydzieścidziewięć przycisków, cztery pokrętła i jeden joystick. Od tej chwili, są oni jedynimi żyjącymi osobami, które potrafią obsługiwać system multimedialny tego samochodu. Tak w Oplu podeszli do projektowania deski rozdzielczej Astry. A w zasadzie wypadałoby napisać, że tak odpuścili sobie jej projektowanie.

Nie jest więc żadną niespodzianką, że ta rozgrywka też trafia do Hyundai'a.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Jazda


Żaden z tych samochodów nie został zaprojektowany do sportowej jazdy, trudno więc mieć do nich pretensje, że takimi nie są. Ich zadanie polega na byciu codzienną furmanką, która dowiezie Was do i z pracy, zabierze na zakupy i raz na jakiś czas wyprawi Was z rodziną nad morze. W wolnossący silniku i30 nie znajdziecie niestety zbyt wiele mocy a do tego nieustannie i przy każdych obrotach brakuje mu momentu i elastyczności. Nawet w czasie jazdy w pojedynkę ten Hyundai koszmarnie się ociąga. Gdybym miał tam zapakować jeszcze dwie, albo trzy, osoby, to wątpię, czy w ogóle ruszylibyśmy z miejsca. Tak więc da się tym jeździć do pracy a w weekend do centrum handlowego. Na wakacyjny wyjazd zaplanujcie sobie jednak podróż pociągiem, autobusem lub samolotem.
Astrę wyposażono w o wiele żwawszy (choć bynajmniej nie duży) również benzynowy, ale turbodoładowany silnik. Nie jest to rakieta, ale jest na tyle elastyczny przy niższych obrotach, że jest cień nadziei na szczęśliwe dotarcie do celu. Zawieszenie jest bardziej komfortowe od tego w Hyundai'u, dzięki czemu dłuższe podróże będą o wiele znośniejsze. Porównanie tych dwóch silników jest dobrym przykładem tego, że era małych, wolnossących jednostek ma się ku końcowi. Co prawda azjatyccy producenci jeszcze się przy nich upierają z determinacją godną lepszej sprawy, ale i to nie będzie trwało wiecznie. To Europa wyznacza tu trendy.
Ten obszar porównania wygrywa Astra a konkretnie jej silnik, który okazał się być przyjaźniejszym w użytkowaniu.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Podsumowanie


Tę część porównania też zacznę od słów "Zaden z tych samochodów". Ponieważ, żaden z tych samochodów nie skradnie Waszych serc ani swoim wyglądem, ani swoimi właściwościami jezdnymi, ale przynajmniej jeden z nich ma szanse przemówić do Waszego rozsądku tym, jak sobie radzi z postawionymi przed nim przez codzienność zadaniami. Tym samochodem jest Hyundai i30. Przyznaję, nie jest może najpiękniejszy, ale przynajmniej nie jest tak stylistycznie przestarzały, jak Astra. Zgoda, nie ma specjalnie porywającego wnętrza, ale przynajmniej nie będziecie musieli studiować stu stronicowej instrukcji przez długie miesiące, żeby podłączyć swój telefon przez Bluetooth, albo ustawić swoją ulubiona stację radiową, jak w Astrze. Faktycznie, i30 jest tak dynamiczny, jak motorower, ale przynajmniej... no dobra, tego nie da się obronić. Jeździ jak flaki z olejem, ale jak już mówiłem - to nie jest sportowe auto. Zabierze Was do pracy i na zakupy a jeśli macie anielską cierpliwość to może i  nawet z rodziną na urlop. Być może bez fajerwerków, ale za to na pewno bez niedogodności. I tak oto - chyba trochę niespodziewanie - zwycięzcą tej edycji Car Wars zostaje Hyundai i30.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Koniecznie zajrzyjcie po więcej

Zajrzyjcie za tydzień na pierwszą część kolejnej batalii. Tym razem będziemy się przyglądać Skodzie Octavii i Renault Fluence.









Podziękowania

Za użyczenie samochodów dziękuję dealerom Hyundai Euroservice Warszawa, oraz Nivette Fleet Management. Za pomoc w sesji zdjęciowej dziękuję Adamowi, Dominikowi i Marcinowi.

Galeria


Zawsze warto obejrzeć kilka fajnych zdjęć samochodów, prawda?
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze


środa, 25 czerwca 2014

Hyundai i30 (GD) vs Opel Astra (J) - 3 of 3 - the battle

All pics are clickable to view them as biiig ones

The looks


I must admit that if I was to be a judge in a car beauty contest and these two were to participate, probably neither of them would get to the final. 
The Hyundai i30 could however do well in "Miss Anonimity" 2014. It has this sort of dynamic head lights and sort of bulky black front grill. There are also sort of accented wheel arches and sort of predatory shape of rear lights. But if you put it all together in one car, it sort of blends in when on the street. I don't know what cool name of their styling guys at Hyundai have, but if they for some reason don't, I'll have one for them. "Invisibility wrapped in steel."
Astra on the other hand at least looks as though someone was trying to sketch a pretty car. The definition of "pretty" might have changed since the car was launched, but some details still look fine. Sharp shaped LEDs at the front and the same shape repeated in rear lights are the most prominent examples of that fineness. Unfortunately the car as a whole looks a bit outdated. Lines are very soft and curvaceous showing signs of last decade styling. 
Deciding which of these two is prettier wasn't easy, especially that neither of these was. Never the less This one goes to Hyundai. I know it may seem at first like a surprise, but the i30 looks more up to date with its sharper styling. As pretty as Astra is in some details, the whole car lost its charm some time ago.

All pics are clickable to view them as biiig ones

Interior


An engineer at Hyundai holding a sheet of paper walks into a room full of interior designers (all three of them to be exact) .
- OK gyus, this is the list of functionalities that must be fitted into new i30's dashboard. Nothing more. No fireworks. - he says
- But if we could only... - one of designers tries to present his artistic idea.
- No! - says the engineer.
- So how about a curvy, carbon-fibre-like... - the other designer tries to have his say.
- No! Nothing more. - he says again and walks out of the room leaving the paper on the table.
This is how Hyundai came about designing this car's dashboard. All function and if there is any form it's there only because function requires it. Everything works, everything makes sense. Nothing catches your eye or attention for longer than six seconds required to use a particular button or dial.

An engineer at Opel holding a sheet of paper walks into a room full of interior designers. Looks around only to see there aren't any. Takes his paper with the list of functionalities that new Astra is going to have and comes back to his colleauges at engineering department. Together they decide to transform a car dashboard into a "da Vinci code" puzzle, by fitting into it thirty nine buttons, four dials and a joystick. From that moment on, they are the only three people alive who know how to operate Astra's infotainment system. This is how Opel came about designing this cars's dashboard. Or not designing to be precise.

This one goes to Hyundai as well. 

All pics are clickable to view them as biiig ones

The drive


Neither of these cars was built to be sporty, so there's no point in judging them for that or complaining about it. Their purpose is to be a decent daily driver also capable of taking a family to the seaside once in a while. i30 with its naturally aspirated engine lacks power and flexibility. I drove it alone and the car seemed well underpowered. If anyone was to put three or four more people on board I dare to doubt if it moved at all. So it is a decent daily driver for your commute or shopping, but if you want to go with your family on vacation, you'd better take a train, bus or a plane.
Astra has much more potent turbocharged petrol unit. It's not a rocket either but at least is has some torque and gives promise. Suspension is also softer than the one of i30, so longer trips are going to be that much bearable. Comparison of these two engines is good exaple of the fact that an era of small, naturally aspirated engines is gone. Asian car makers still stick to them but it won't last long.
This comparison goes to Astra for much more driver friendly product of these two.

All pics are clickable to view them as biiig ones

Summary


Neither of these cars will steal your heart because of its look or driving experience, but at least one of them has a chance of winning your reason for the way it goes about its duties and that is Hyundai i30. Yes, it's not pretty, but at least it's not as outdated in terms of styling as Astra. Yes, it's boring inside, but at least you don't need four months to learn a hundred page user manual before you connect your phone via Bluetooth or find your favorite radio station, like you do in the Astra. Yes, it drives like a bicycle with a fitted engine, but at least... well, you can't defend that. The drive is lousy, but this is not what this car was build for. The i30 will get you to work and back, will take you shopping and if you have mountains of patience it will take you and your family on holidays. Maybe without  fireworks but surely without inconvenience. And so - somewhat unexpectedly - the winner of this car was is Hyundai i30.

All pics are clickable to view them as biiig ones

Check back for more

Please check back next week for the first part of a completely new car war. This time around it's going to be Skoda Octavia vs Renault Fluence.












The gallery


It's always worthwhile to have a look at some cool car pictures, isn't it.
All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones


All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones


All pics are clickable to view them as biiig ones


piątek, 20 czerwca 2014

Opel Astra J kontra Hyundai i30 GD - 2 z 3 - niemiecki rzeźbiarz

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

 Wygląd


Minęło już pięć lat od czasu, gdy obecnie nam panująca Astra model "J" zadebiutowała na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, ale gdy patrzę na nią dziś, to dochodzę do wniosku, że stylistyka nie zestarzała się jeszcze aż tak bardzo. I to jest dobra wiadomość dla Opla, który znany jest z tego, że wymienia swoje modele rzadziej od konkurencji. Tak - kształt samochodu przypomina trochę bańkę mydlana na powierzchni wody i nie brakuje w nim niemodnych już łagodnych linii, ale na szczęście tu i tam znajdziecie kilka ostrych kątów i wyraźnie zarysowanych krawędzi, dzięki którym Astra wygląda bardziej "na czasie", niż faktycznie jest. Według Opla ta stylistyka to ucieleśnienie filozofii, w której cyt. "rzeźbiarski artym spotyka się z niemiecką precyzją." Nie brzmi to najgorzej, choć bardzo dużo zależy od tego, jak dobrym rzeźbiarzem miałby być ten artysta. Znakiem rozpoznawczym Astry są światła LED w charakterystycznym kształcie grota. Zresztą Opel powiela ten kształt w innych modelach marki zarówno w światłach LED z przodu jak i w światłach pozycyjnych tylnych lamp. Dzięki temu, czy to widząc go przed sobą, czy też we wstecznym lusterku, rozpoznanie Opla na ulicy jest od jakiegoś czasu łatwiejsze. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że Astra nie bywa raczej gwiazdą parkingów, które odwiedza, ale też dodać, że projektanci Opla próbują znaleźć sobie niszę, dzięki której ich auta będa się rózniżniły od pozostałych na drodze a także od poprzednich modeli Opla. Z łatwością mogę sobie wybroazić, jak dobrze ten samochód wygląda w jakimś jasnym kolorze, ale gdy pomalować go na srebrno, czarno, lub brązowo - tak, jak w testowanym egzemplarzu - to natychmiast zamienia się w idealny samochód do ucieczki z miejsca napadu na bank, ponieważ już po kilku minutach większość światków nie będzie w stanie powiedzieć, jak wyglądał samochód złodziei.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wnętrze


Wnętrze przyjemnie zaskakuje swoją przestronnością, ale to nie ma znaczenia. Drzwi mają wygodne podłokietniki i wysoko poprowadzoną linię szyb, ale to też nie ma znaczenia. Spodobały mi się wentylatory z pionowymi kratkami, wzór, którego chyba jeszcze nigdzie indziej nie spotkałem*, ale to też nie ma znaczenia. Ciekawym akcentem jest to, że gdy wybierasz tryb "sport" to podświetlenie zegarów zmienia się na czerwone. Zgaduję, że ma wprawic kierowcę w bardziej bojowy nastrój (poza zbyt długim staniem na czerwonym świetle na skrzyżowaniu, nie przychodzi mi do głowy żadna inna sytuacja, w której czerwone światło mogłoby mnie wprowadzić w bojowy nastrój). Nie wprawia, ale na pewno fajnie wygląda. I co z tego, skoro to też nie ma znaczenia. Te wszystkie rzeczy zupełnie tracą na znaczeniu, gdy tylko wsiada się do samochodu i widzi kokpit, w którym projektantom udało się upchnąć 39 przycisków (tak, trzydzieści dziewięć), 4 pokrętła a na tym wszystkim jeszcze jeden joystick. Już samo patrzenie na ten "fortepian" tak pochłania uwagę, że w czasie kilku pierwszych przejażdżek przegapiłem dwa zjazdy z autostrady a innym razem nie zorientowałem się nawet, kiedy dojechałem z pracy pod dom. Rozgryzanie tej układanki wciąga bardziej niż Angry Birds. Jeśli myślicie, że projektanci Opla po prostu umieścili tam po jednym przycisku dla każdej funkcji, jaką oferuje Astra, to nie mogliście się bardziej pomylić. Jest kilka niezłych zgawozdek. Poniżej kilka moich ulubionych:
- osobne przyciski do zamykania i otwierania zamków w drzwiach, ponieważ jeden przycisk z funkcją "otwarte/zamknięte" byłby zbyt prostym podejście do tematu
- dwa prziski pozwalające na wybór jednego z trzech trybów jazdy (napiszę o tym więcej w następnym praragrafie)
- przycisk telefonu, pod którym kryje się funkcja podejrzenia statusu Waszego telefonu, ale bynajmniej nie tam znajdziecie opcję podłaczenia telefonu przez Bluetooth, ponieważ do tego musicie użyć wszystkomówiącego swoim określeniem przycisku "config"
Ponadto dostaniecie w gratisie jeszcze kilka dodatkowych przycisków na kierownicy i dzięki temu możecie przez najbliższe dwa miesiące bawić się w zabawę zatytułowaną "przycisk dnia". Największym plusem tego natłoku "guzików" jest chyba to, że jakby ktoś miał Wam Astrę ukraść, to pewnie rozbiłby się na najbliższej latarni próbując podkręcić ogrzewanie w samochodzie.

*sprawdziłem i okazało się, że podobnie zaprojektowane kratki wentylacji są m.in. w Focusie


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Jazda


Jak już zapoznacie się ze wszystkimi przyciskami i pokrętłami - co pewnie będzie prostsze od nauczenia się na pamięć książki telefonicznej Warszawy - zauważycie, że na desce są dwa przyciski pozwalające wybrać jeden z trzech trybów jazdy. Tak - dwa przyciski, trzy tryby. Logika tego ststemu jest niezaprzeczalna... albo nieistniejąca. Niepotrzebne skreślić.
A\ Wciskacie "TOUR", zapala się lampka i Astra zmienia się w spowolnioną wersję samej siebie. Reakcja na wciśnięcie gazu liczona jest w dniach a automatyczna skrzynia zmienia biegi przy tak niskich obrotach, że bałem się, że zdławi silnik. Do tego wspomaganie kierownicy jest tak mocne, że na jej ruchy można w zasadzie wpływać siłą woli bez użycia dłoni. Nie udało mi się naleźć powiązania tak ustawionego samochodu z nazwą trybu, choć niewykluczone, że jakieś powiązanie jest.
B\ Wciskacie "SPORT", który na dobrą sprawę jest regulatorem głośności pracy silnika. Owszem, przyznaję, że reakcja na wciśnięcie gazu jest szybka, ale ta reakcja to najczęściej redukcja biegu i kręcenie silnika do do czerwonego pola obrotomierza. W zamian dostajecie mnóstwo hałasu i niekoniecznie dużo przyspieszenia, bo benzynowy doładowany silnik o wiele lepiej czuje się w średnim zakresie obrotów niż przy 5-6 tys obr/min. Plusem na pewno jest większy opór na kierownicy, który pozwala pewniej prowadzić auto w zakrętach. Koniec końców tryb "SPORT" przypomina trochę wyjście do opery - mnóstwo wycia i niewiele akcji.
C\ Żaden z tych trybów nie jest wybrany i wtedy Astra jeździ w trybie "NORMAL", w którym normalni ludzie moga jechać w normalny sposób. Rozumiem przez to aktywną i przemyślaną jazdę. Wyprzedzanie, zmiany pasów przed i za innymi uczestnikami ruchu i inne precyzyjne manewry, które myślący kierowca wykonuje (kierowca a nie pasażer siedzący za kierownicą). Jednak wszystkie te rzeczy trzeba wykonywać z uwzględnieniem jedno-dwu sekundowego opóźnienia jakie funduje nam automatyczna skrzynia biegów.
Zawieszenie na szczęście we wszystkich trzech trybach działa tak samo. Na początku daje wrażenie sztywności i twardości, ale to tylko pozory. W rzeczystości tłumienie jest komfortowe a połączone z bardzo miękkimi i wygodnymi fotelami w zasadzie zupełnie izoluje nas od nierówności na drodze. Niestety fotele choć wygodne, to nie oferują w zasadzie żadnego bocznego trzymania. Zatem jeśli jedziecie na wprost, to nie ma na co narzekać. Jeśli jednak wjedziecie w jakiś zakręt zbyt szybko to lepiej trzymajcie się kierownicy, bo możecie zjechać z fotela pasażerowi na kolana. Przyznaję uczciwie, że nie jestem miłośnikiem automatycznych skrzyń biegów i jazda tą Astra tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziła.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Podsumowanie

Kiedy kończyłem jeździć Astrą, zadałem sobie pytanie, dla kogo ten samochód został zaprojektowany. Kto byłby zadowolony z tego, że ma i że jeździ takim Oplem każdego dnia. W pierwszej chwili pomyślałem o elektryku montującym rozdzielnie i lubiącym zabierać pracę do domu, albo o kimś z centrali telefonicznej, ze względu na ilość przycisków na kokpicie. Ale tak bardziej serio, to potrafię sobie wyobrazić zadowolonego, konserwatywnego klienta, który nie zamierza kupować "chińszczyzny" mając pewnie na myśli auta z Korei produkowane tak naprawdę na Słowacji. Taki klient chce, żeby auto było niezawodne, więc odpadają auta włoskie i francuskie, no i oczekuje wysokiej jakości, którą można zobaczyć i dotknąć. Zatem musi to być auto niemieckie. Nie jest to jednak ktoś, kto gotów jest wydać kupę kasy na samochód któregoś z luksusowej niemieckiej trójki (Audi, BMW, Mercedes), no i nie kupi sobie Volkswagen'a, bo to przecież auto dla ludu. Metodą eliminacji wybraliśmy właśnie opla Astrę - samochód, który być może wywodzi się z niższej półki, ale nie wstydzi się swoich aspiracji bycia czymś lepszym.



Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Koniecznie zajrzyjcie po więcej

Zajrzyjcie za tydzień, żeby się przekonać, jak wypada Astra w bezpośrednim porównaniu z Hyundai'em i30. Postaram się porównać wszystko to, co istotne i pewnie kilka zupełnie nieistotnych drobiazgów również. No a na koniec spróbuje odpowiedzieć na pytanie, które z tych aut jest lepsze.










Galeria

Zawsze warto obejrzeć kilka fajnych zdjęć samochodów, prawda?

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

środa, 18 czerwca 2014

Opel Astra (J) vs Hyundai i30 (GD) - 2 of 3

 

All pics are clickable to view them as biiig ones

The looks


It's been five years already since Astra model J debuted in Frankfurt Motorshow. When you look at the car it actually doesn't look that old which is good news as Opel is known for keeping their models on the market for quite a while before replacing them. Though it has some soft, curvy lines and a bubbly silhouette that by know is probably out of fashion it also has some nice sharp angles here and there. Opel says this car represents their design language where "sculptural artistry meets German precision". Well, I guess it all depends on where the artist comes from, right? Headlights with sharp shaped LEDs definitely catch the eye. Even more so by the fact that it's a shape repeated in all other Opel models using LEDs and in rear lights as well, so whenever you see it before you or in your rear view mirror you can easily recognize the make. This car probably is not going to be a star of any parking lot but it's clear to see that the brand is trying to find it's own design niche that separates it from other car makers and from its own previous models. Opel Astra definitely can look good when in some bright color, but when painted silver, black or dark brownish as tested it easily becomes perfect bank robbery getaway car, because it blends in so easily

All pics are clickable to view them as biiig ones

Interior


The interior is surprisingly and pleasantly specious. But it doesn't matter. Window line is high and the doors have comfortable armrests. But it doesn't matter. I also liked the vertical design of air vents. Something I don't think I saw anywhere else. But it doesn't mater either. The fact that once you switch into "sport" mode, dials lighting turns red was also a nice touch. It was supposed to make a driver racier and angrier... I don't think a red back light can make anyone angry (well, maybe except a driver waiting for too long for a red to turn green on the cross roads), but I know it simply looks well. I'm afraid that also doesn't matter. Because all that matters once you hop inside the Astra is a center console. You look at it and suddenly you feel like a space shuttle pilot. Why? Because designers at Opel managed to fit there 39 buttons (yes, thirty nine), 4 dials and 1 joystick on top of that all. Just looking at it is so attention consuming that during my first couple drives I missed two highway exits and on another occasion didn't even notice when I had arrived home from work. Operating that thing is more addictive than playing Angry Birds on your phone. But if you think that people at Opel simply decided to give every functionality the car has it's own know button, you couldn't be more wrong. There are some mind bending surprises. Among my favourites are:
- a separate button for closing and opening door locks, as if one button with "open/lock" funcionality wouldn't suffice
- two buttons to select one of three driving modes (I'll write more about those in the next paragraph)
- "phone" button to see the status of your phone, once you connect it via Bluetooth, but don't be fooled into thinking that you can connect your phone after pressing that "phone" button, because for that there is another one with all-saying "config" on it
Additionally you get a few extra buttons on the steering wheel and so you end up with a "new button every day" competition for the next two months. Let's however not be so negative about it. The biggest upside of it is the fact that should you have your Astra stolen a thief would be so overwhelmed by the sheer number of knobs to press that it would crash into the nearest lamp post if he only attempted to turn the heating up.

All pics are clickable to view them as biiig ones

The drive


Once you get to know all dials, knobs and buttons on the dashboard, which by the way is just as easy as memorizing a phone book of Mexico City, you'll know there are two buttons with which you can select three driving modes. Yes - two buttons for three driving modes. The logic behind it is undeniable, or nonexistent, whichever you prefer. Never the less the system is following.
A\ you press the "TOUR" button, the light turns on, and the Astra changes into slow motion version of its self. Acceleration pedal reaction is measured in days, gears are shifted by the gearbox at such low revs that I was actually worried it would stall the engine and power steering is so strong that you can steer using just the will power. I couldn't figure out how that corresponds to "touring", but I guess it does in one way or another.
B\you press the second button called "SPORT". This one is pretty much an engine volume control device, because once you press it, yes - acceleration pedal reaction is much better but pressing that pedal always results in the engine revving all the way up to red line on the rev counter. What you get is a lot of noise and not much acceleration because the turbo petrol engine I tested is far torquier mid range rather than close to rev limit. I should also add the the steering requires more force to turn which actually is a good thing giving you the feeling of more control over the front wheels. So basically this mode is like the opera - a lot of noise and very little action.
C\ Neither button is pressed and light on, and so the car is in "NORMAL" mode, allowing normal people to drive in a normal manner. By normal I mean active and engaging. You can accelerate quickly enough, turn as precise as you need and do all the things a thinking driver (not a driver-passenger) likes doing. All that however needs to include a one second hesitation you get from automatic gearbox, but this can be lived with.
Suspension works the same way in all three modes which is a plus. At first I thought it was too stiff, but I was wrong. It projects a feeling of stiffness but the dampening is just fine and that combined with really soft and comfortable seats nicely detaches you from all road imperfections. Speaking of seats. Yes, they are soft and comfortable, but also provide almost no lateral support. So for as long as you're driving just forward, you're fine. Once you hit a corner at too high speed you'll probably slide off the seat to either side. I must admit I'm not a fan of automatic gearboxes, but I also must say that a gearbox like the one in Astra keeps me from changing my mind.

All pics are clickable to view them as biiig ones

Summary

When I finished testing the Astra, I asked my self, who it had been designed and produced for. Who would be happy to own it and drive it on regular basis. At first only the electric switchboard engineer who loves taking his work with him, because of all the knobs he can find on the dash board, came to my mind. Seriously though, I can see this car meeting the needs of conservative car buyers who don't want "any of that Chinese stuff", meaning probably Korean and being unaware that it's produced in Slovakia. They want their car to be reliable, so not French or even worse Italian, they want it to be of a good quality that can be seen and touched so it must be German obviously. But they don't have either the budget or the passion for motoring to choose between any of the big three German brands (Audi, BMW, Mercedes) and of course they don't want to end up with Volkswagen because it's well... a people's car. Voila... that's how you come to buying an Opel Astra - a car that originates from lower shelves of the car market but surely presents aspirations to be something more.


All pics are clickable to view them as biiig ones

Check back for more


Please check back next week to see how a head to head comparison of this car and the Hyundai i30 will look like. I'll compare all that matters and even some stuff that doesn't and look for a definite answer to a question - which of these two is a better car. 

The gallery

It's always worthwhile to have a look at some cool car pictures, isn't it?

All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones


All pics are clickable to view them as biiig ones

czwartek, 12 czerwca 2014

Hyundai i30 (GD) kontra Opel Astra (J) - 1 z 3 - niewidzialny samochód

Wygląd

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kiedy w 2007 roku debiutowała pierwsza generacja Hyundaia i30, nie musiała się ani starzeć, ani opatzeć, ponieważ była brzydka już w dniu premiery. Żadnym pocieszeniem nie był też fakt, że i30 był ładniejszym kuzynem jeszcze brzydszej Kia Cee'd pochodzącej z tego samego koncernu i pewnie spod pióra tego samego zespołu stylistów. Bycie drugą najbrzydszą dziewczyną w klasie nie może być przecież powodem do dumy. Obecna wersja i30 to stylistyczny skok w zupełnie inny, lepszy wymiar. Sylwetka pełna jest ostrych, wyrazistych linii i przetłoczeń a duże światła LED sprawiają, że auto z przodu jest świetnie widoczne. Szkoda tylko, że osłona chłodnicy przypomina kształtem nie do końca udaną kopię tej z Fordów. Niemniej jednak projektowi nadwozia trudno coś zarzucić. Nie ma w nim nic, co mogłoby się nie podobać. Nie ma też w nim niczego, co mogłoby się podobać. To trochę tak, jakby projektanci w Hyundaiu zrobili listę wszystkich rzeczy, które w wyglądzie auta mogą wkurzać, lub przyciągać wzrok a potem zaprojektowali je tak, żeby nie miały ani jednych, ani drugich. Trzeba przyznać, że wykonali świetną robotę. Auto jest superanonimowe. Ani jeden szczegół nie odróżnia go od rzeki samochodów płynącej Warszawskimi ulicami.  Kiedy wziąłem go na test i przyjechałem pod dom, to poprosiłem moją żonę, żeby oceniła, czy auto jej się podoba. Wyjrzała przez okno i spytała "no dobra, a gdzie jest to auto?" Na co ja odpowiedziałem, że właśnie na nie patrzy, bo zaparkowałem je na wprost okna. "Serio? Myślałam, że to nasza Toyota Yaris." Ta sytuacja świetnie obrazuje, jak "przezroczysty" jest Hyundai i30. W zasadzie można go pomylić z każdym innym modelem, czy marką, której nie rozpoznajemy instynktownie jak np. Mercedesa po gwieździe na masce. Jeśli sprawicie sobie takiego Hyundaia, na pewno nikt nie będzie się z Was śmiał, ale nie liczcie na to, że uda Wam się wzbudzić zazdrość u sąsiadów.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wnętrze


Kiedy wsiadłem do środka, wnętrze okazało się być bardzo miła niespodzianką. Nie jest może przesadnie luksusowe (w zasadzie to w ogóle nie jest luksusowe), ale spokojnie można o nim powiedzieć, że jest wygodne. W środku znajdziecie wszystko to, co powinno znaleźć się w nowoczesnym samochodzie. Jest więc klimatyzacja, radio z CD, port USB, do którego możecie podpiąć Waszą ulubioną muzykę (nie dosłownie muzykę, będzie Wam potrzebne jakieś urządzenie) wspomaganie kierownicy oraz elektrycznie sterowane szyby i lusterka. To na dobrą sprawę wszystko, czego można byłoby oczekiwać od samochodu, który bez niedogodności miałby Was przetransportować z punktu A do B. Deska rozdzielcza ma niebieskie podświetlenie i choć może to wywoływać skojarzenie z Volkswagenem, to wcale tak nie jest. Zgadza się tylko kolor a reszta deski jest zdecydowanie autorskim dziełem Hyundaia. No i jest jeszcze Bluetooth, dzięki któremu można podłączyć telefon do zestawy głośnomówiącego. Mało tego, można to zrobić szybko i sprawnie, co nie jest błahostką, bo na myśl przychodzi mi co najmniej kilku producentów, którzy tak bardzo skomplikowali podłączanie telefonu w samochodzie, że rozwiązanie kryzysu budżetowego przy tym to bułka z masłem. Chcecie więcej? Nie ma sprawy. Na dole środkowej części kokpitu projektanci umieścili schowek na tyle duży, że wygodnie pomieści on portfel i telefon bez ryzyka, że na pierwszym zakręcie wyląduje on Wam albo pasażerowi pod stopami. Czy coś we wnętrzu i30 przyprawiło mnie o choćby westchnienie zachwytu? Nie. A czy jest się czego przyczepić? W zasadzie tylko do dwóch rzeczy. Po pierwsze, szybę można opuścić jednym przyciśnięciem guzika, ale podniesienie jej wymaga niestety ciągłego trzymania go w palcach, póki szyba nie podniesie się do końca. Po drugie, o ile światłe dzienne włączają się i wyłączają automatycznie razem z zapłonem auta, o tyle światła mijania pozostają zapalone nawet po wyciagnięciu kluczyka ze stacyjki. Jeśli jest w tym jakaś logika, to wyjątkowo głęboko ukryta. Nie zmienia to faktu, że wnętrze Hyundaia i30 to jest po prostu miłe miejsce.



Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Jazda


Jazda tym samochodem to raczej historia, którą ktoś Wam opowiada a nie tak, którą sami piszecie. Wszystko wydaje się być odległe i niemal nieodczuwalne. Komora silnika jest świetnie wyciszona a i sam silnik nie należy do najgłośniejszych. Do tego do kabiny w zasadzie nie docierają żadne szumy ani świsty wiatru, nawet w czasie jazdy z większymi prędkościami. Zawieszenie pochłania wszystkie górki i dołki w jakie można wjechać a ESP jest ustawione tak bezpiecznie, jak tylko się da, więc nawet podczas gwałtownego skręcania trudno o jakieś zaskakujące zachowanie ze strony samochodu. Kierownica może pracować w jednym z trzech trybów: "comfort" - świetny w czasie parkowania, "normal" - dla normalnych ludzi, oraz "sport" - umieszczony tam chyba tylko po to, aby gdzieś w samochodzie koniecznie pojawiło się słowo "sport", no bo przecież jest sponsorem Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Po wypróbowaniu wszystkich trzech trybów ustawiłem "normal" i spokojnie kontynuowałem jazdę do celu. To spokojne podejście jest też niestety (zbyt) widoczne, gdy chcecie kogoś wyprzedzić, albo próbujecie w ogóle przyspieszyć w nieco bardziej dynamiczny sposób. "Próbujecie" jest tu słowem kluczem, ponieważ najczęściej na próbach się kończy. Manewry wyprzedzania trzeba planować z odpowiednio dużym wyprzedzeniem, ale w zamian otrzymacie zużycie paliwa na rozsądnie niskim poziomie. Poza paliwem na pewno zaoszczędzicie sobie też mnóstwo nerwów związanych z pytaniem siebie, czy zdążycie się wcisnąć, czy nie. Nie zdążycie. W takim razie... jak żyć... z takim samochodem? Nic prostszego po - prostu odpalacie silnik i się relaksujecie. Mocy jest tyle, żeby dojechać bez napinki i z całą pewnością nie jest to samochód dla gości z kompleksami. Muszę jednak przyznać, że filozofia jazdy zaproponowana przez Hyundaia może się podobać. Prowadzenie i30 nie wymaga zbyt dużo wysiłku, zbyt dużo myślenia i zbyt wiele zaangażowania. W końcu nie każdy chce jeździć autem, którym będzie mógł się ścigać spod świateł za każdym razem, gdy zapali się zielone. W całej tej sielskiej atmosferze zabrakło mi tylko systemu start-stop, który pozwoliłby na jeszcze większą ciszę w kabinie i jeszcze większą oszczędność w baku.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Podsumowanie


Hyundai i30 jest czymś w rodzaju butów na piesze wycieczki - wkładacie je na stopy, sznurujecie i w drogę. Jeśli są wygodne a Wy możecie skupić się na otaczających Was krajobrazach, to znaczy, że buty spełniły swoje zadanie. Nie chodzi przecież o to, żebyście non stop o nich myśleli i zerkali na nie przy co drugim kroku, bo nie po to zostały stworzone. To samo tyczy się tego samochodu. Dostarcza rozsądną dawkę wygody, Wasze uszy nie krwawią w czasie przyspieszania a oczy nie wypadają z oczodołów w czasie hamowania. Wsiadacie, dojeżdżacie na miejsce, wysiadacie i zajmujecie się swoim życiem, które ma do zaoferowania coś ciekawszego niż siedzenie za kółkiem. Trzeba uczciwie przyznać, że to doskonała recepta na samochód do codziennej jazdy. Kiedy patrzę na stosunkowo krótką jeszcze historię Hyundaia to na myśl przychodzą mi dwaj inni producenci. Pierwszy to Audi, które latami konsekwentnie walczyło o wejście do ścisłej czołówki segmentu premium obok BMW i Mercedesa... z powodzeniem. Drugi to Skoda, która z równie wielką determinacją walczyła o wyjście z samochodowego rynsztoka... z powodzeniem. Czy Wam się to podoba, czy nie - lepiej przyzwyczajcie się do Hyundaia na naszych ulicach, bo coś czuję, że będzie z nami jeszcze przez długie lata.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Koniecznie zajrzyjcie po więcej


Zajrzyjcie za tydzień, aby się przekonać, jak wypadnie europejski konkurent tego i30 a konkretnie obecnie produkowany w Gliwicach  Opel Astra.











Galeria

Zawsze warto obejrzeć kilka fajnych zdjęć samochodów, prawda?

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze