czwartek, 29 maja 2014

Niemiecka klasa premium (2 z 3) niemiecki piłkarz

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wygląd

Zanim się na dobre rozpiszę, muszę się do czegoś przyznać - otóż mój prywatny samochód to poprzednik opisywanego dziś auta a konkretnie seria 3 w wersji kombi (E91). Miejcie zatem na uwadze fakt, że choć bardzo będę się starał, to nie zawsze pozostanę tak obiektywnym, jak bym chciał.

Wszyscy już chyba zdążyliśmy przyzwyczaić się do wyglądu obecnej "trójki" i to z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, obecny model (F30) jest w sprzedaży od mniej więcej dwóch lat a po drugie jest tak podobny do swojego poprzednika, że jeśli nie jesteście fanami BMW, to możecie mieć spore problemy z rozróżnieniem ich na drodze. Jedyne różnice, jakie na szybko przychodzą mi do głowy, to przednie światła, oraz... no cóż, to w zasadzie tyle. Przednie światła i kropka. Na końcu galerii wrzuciłem zdjęcie porównujące obydwie generacje. Przekonajcie się sami. Swego czasu Volkswagen wypuszczał na rynek kolejne generacje Golfa, które niemal nie różniły się od siebie. Z kolei absolutnym mistrzem w sprzedawaniu dekada po dekadzie tak samo wyglądających samochodów jest Porsche ze swoim flagowym modelem 911. Wszystkie te samochody (poza krajem pochodzenia) mają jedną wspólną cechę - wydają się być sprawdzonym przepisem na sukces, więc po przy nim grzebać? Przód obecnej "trójki" przywodzi na myśl skupione, niemal wkurzone spojrzenie a słynne "ringi" będące znakiem firmowym BMW pełnią rolę dziennych świateł LED, dzięki czemu są jeszcze wyraźniej widoczne. Z boku sylwetka auta jest napompowana i muskularna. Całość pochyla się do przodu jak sprinter w blokach startowych. F30 nie musi nawet ruszać z miejsca, żeby sprawić wrażenie szybkiego auta. Pomimo, iż trudno się do czegoś przyczepić, to chyba wolałbym, żeby BMW zdecydowało się na zupełną stylistyczną odmianę a nie kontynuację, która ociera się o facelifting. BMW jako marka już jakiś czas temu zapędziło się w stylistyczną ślepą uliczkę. Wszystkie auta mają niemal identyczne światła, grille, maski. Obecną "trójkę" trudno odróżnić od "piątki" a z kolei "piątkę" od "siódemki" Może projekty Chrisa Bangle'a były kontrowersyjne i dzieliły odbiorców na fanów i hejterów ale przynajmniej czymś się wyróżniały i zostały zapamiętane. Jeśli więc lubicie covery starych i lubianych przebojów to ten samochód na pewno będzie czymś co Wam się spodoba.
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wnętrze

Mam pewną teorię spiskową w tej kwestii i jeśli wsłuchacie się w to, co mam do powiedzenia, zobaczycie, że to wszystko ma sens. Otóż uważam, że Szef Działu Projektowania Wnętrz w BMW zmarł jakieś dziesięć, może dwanaście lat temu. Natomiast jego pracownicy Natomiast cały jego zespół nie będąc w stanie wymyślić niczego nowego i bojąc się przy tym utraty pracy pcha do produkcji wciąż ten sam projekt z minimalnymi modyfikacjami. To wszystko składa się w logiczną całość jeśli tylko spojrzeć na wszystkie wnętrza obecnie sprzedawanych BMW oraz porównać je z modelami z poprzednich lat. Każde wnętrze wygląda tak samo i wyglądało tak samo. Pokrętła, przyciski, wskaźniki... wszystko. I wszystko jest nudne. Czarne, z czarnym i z czarnymi akcentami. Największym natomiast zaskoczeniem była dla mnie kierownica. Otóż wyobraźcie sobie, że współczesna inżynieria materiałowa potrafi dokonywać rzeczy niesamowitych. Potrafimy wyprodukować plastik przypominający w zasadzie każdy inny materiał. Plastik przypominający aluminium. Plastik przypominający skórę. Plastik przypominający drewno. Plastik przypominający szkło. Jednak inżynierowie z BMW podnieśli poprzeczkę jeszcze wyżej i pokryli kierownicę skórą przypominającą plastik. W pierwszej chwili anie mogłem w to uwierzyć. Przekonały mnie dopiero prawdziwe szwy na wewnętrznej części wieńca kierownicy, która dzięki temu pokryciu jest szorstka i średnio przyjemna w dotyku. Myślę, że po prostu plastik przypominający plastik byłby lepszym rozwiązaniem niż coś takiego. Ekran systemu multimedialnego jest kolejnym przykładem (Mercedes klasy C opisywany tu poprzednio był pierwszym) samochodu, w którym ktoś chce przekonać kierowcę o tym, że na szczycie deski rozdzielczej ktoś postawił mu tablet. Tak jak nie pasowało mi to w Mercedesie, tak też nie pasuje mi tutaj. koncepcja umieszczania w samochodzie przedmiotów wykorzystywanych w domu w życiu codziennym jakoś do mnie nie przemawia. Do tej pory miała miejsce tylko jedna udana aplikacja - radio. Reszta to same porażki. Telefon ze słuchawką taką, jaką kiedyś mieliśmy w telefonach stacjonarnych? No nie bardzo to wyszło. Tablet na szczycie deski rozdzielczej? Porażka. Co będzie następne, blender? No dobra, dosyć narzekania. Jakieś pozytywy? Jak najbardziej. Jak tylko rozsiadłem się w fotelu, odpaliłem silnik i zacząłem skupiać się na jeździe, wszystko zaczęło wyglądać o wiele lepiej. Pozycja za kierownicą jest wygodna i bardzo naturalna, fotel ma świetne trzymanie boczne nie ściskając przy tym kierowcy jak imadło a podłokietniki na środku i w drzwiach są na idealnej (przynajmniej jak dla mnie) wysokości. Kto wie, może cała koncepcja aranżacji i designu wnętrza opierała się na tym, żeby było ono tak nudne, żeby nie konkurowało o uwagę kierowcy z tym, co widać przez przednią szybę w czasie jazdy. Jeśli tak miało faktycznie być, to efekt został w pełni osiągnięty.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Jazda

Ponieważ wnętrze było tak nudne, to skupienie się na wrażeniach z jazdy było o wiele łatwiejsze. I całe szczęście, bo było się na czym skupiać. Poprzedni model tego auta prowadzi się świetnie, ale F30 przenosi frajdę z jazdy na zupełnie nowy poziom. Zawieszenie połyka wszystkie nierówności i niedoskonałości drogi (łącznie z progami zwalniającymi) nie destabilizującprzy tym całego nadwozia. Po prostu wciskam pedał gazu, ustawiam koła w pożądanym kierunku i jeśli tylko prawa fizyki na to pozwolą (a czasami nawet tym prawom wbrew) auto jedzie tam, gdzie kierowca sobie życzy. Wspomaganie kierownicy jest elektryczne a nie jak wcześniej hydrauliczne, ale mimo to wciąż świetnie czuć co robią przednie koła a opór na kierownicy jest przyjemnie wyczuwalny. Hamulce świetnie reagują a siłę ich działania można precyzyjnie dozować na całej długości skoku pedału. Bez względu na to jak szybko, czy powoli jechałem, to BMW cały czas sprawiało wrażenie przyklejonego do drogi glonojada a nie małej łódeczki kołyszącej się na falach. Hamowanie, przyspieszanie, zakręty... bez różnicy, jak tylko podkręciłem tempo, to jasnym stało się, że ten samochód został zaprojektowany do tego, żeby go prowadzić a nie oglądać stojącym na parkingu. Jest jednak jedna rzecz, która mocno mnie zawiodła a mianowicie praca skrzyni biegów. W trybie automatycznym reakcja na pedał gazu nie jest co prawda najwolniejsza na świecie, ale bez wątpienia mogłaby być szybsza. W trybie manualnym jest o wiele gorzej, żeby nie powiedzieć koszmarnie. Kiedy wykonywałem ruch dźwignią zmiany biegów, to skrzynia reagowała w następnym miesiącu. Do planowania przełożeń w zakrętach potrzebny był raczej kalendarz niż prędkościomierz. Szkoda jest tym większa, że z przyzwoitą skrzynią biegów radość z jazdy byłaby bliska doskonałości. Motto BMW brzmi "Radość z jazdy", ale bliższe prawdy byłoby chyba: "Kup z manualem, żeby mieć radość z jazdy." Tak czy siak - frajdę miałem większą niż po jeździe jakimkolwiek samochodem tej klasy.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Podsumowanie

W doświadczaniu samochodu rozróżniam dwa obszary, które mogą, ale bynajmniej nie muszą mieć część wspólną. Pierwszy to ogólnie pojęta estetyka. Wewnętrzna i zewnętrzna. Kłamstwem byłoby powiedzieć, że "trójka" ma tu jakieś braki, ale z pewnością można byłoby dostarczyć na rynek coś o wiele bardziej ekscytującego i przyjemnego dla oka, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę potencjał, jakim dysponuje koncern BMW. To uto po prostu mogłoby być ładniejsze. Drugi obszar to prowadzenie się samochodu. Tutaj inżynierowie BMW wykonali nie krok a raczej skok z poziomu rewelacyjnego na genialny i udowodnili, że nie trzeba wydawać pół miliona złotych, żeby móc czerpać radość z jazdy. Podsumowując, obecna generacja serii "trzy" przywodzi mi na myśl piłkarza reprezentacji Niemiec, który nie jest może tak przystojny jak Christiano Ronaldo i błyskotliwy jak Zlatan Ibrachimovic, ale kiedy musi się spiąć na boisku, to nie ważne jak trudną piłkę dostanie do rozegrania, to ją przyjmie, rozegra i na koniec celnie strzeli. Jeśli więc szukacie szukacie samochodu, który się prowadzi a nie "biżuterii", w której jest się wożonym, to rozejrzyjcie się za najbliższym dealerem BMW i przynajmniej umówicie się na jazdę testową. Podziękujecie mi za to w komentarzach.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Koniecznie zajrzyjcie po więcej

Zajrzyjcie za tydzień, żeby się przekonać, jak wypada bezpośrednie porównanie tych odwiecznych rywali. Postaram się porównać wszystko to, co istotne i pewnie kilka zupełnie nieistotnych drobiazgów również. No a na koniec spróbuje odpowiedzieć na pytanie, które z tych aut jest lepsze.








Galeria

Zawsze warto obejrzeć kilka fajnych zdjęć samochodów, prawda?
PS Funkcja galerii na blogspot jest do bani
.
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

środa, 28 maja 2014

German premium class (2 of 3) The football player

All pics are clickable to view them as biiig ones

Polska wersja językowa do przeczytania już jutro jako kolejny post

The looks

Before I write a single word more, I must confess - I drive a previous generation of this car, 3 series Touring (E91) to be precise. So please bear in mind, that as much as I want to, it can be sometimes hard for me to be completely detached and objective.

We all had a chance to get used to how the "3" looks for at least two reasons I can think of. First, current model (F30) has been on sale for almost two years now. Second, if you're not a BMW fan it'll be tough for you to tell current generation and a previous one apart. Only differences I can think of from top of my head would be headlights and... well, and that's it. Period. I posted a comparison pic in gallery below, so see for your self. There were times when Volkswagen kept producing Golfs that didn't seem to change generation after generation and an absolute master of selling the same look over and over again is Porsche with its 911. All these three cars (except from being German) have one thing in common - they seem to be a winning formula, so why change it? The "face" of the car looks focused, almost angry and the light rings now being also day running LEDs remain a hallmark of the brand. The profile of the car is bulky, muscular and leaning forward almost as a sprint runner in starting position. The F30 looks fast even when standing still. As good as the car looks I'd rather have a complete makeover then something resembling a face lift. BMW as a whole boxed themselves in terms of design. All cars have similar lights, grills, hoods. It's difficult to tell apart current 3 series from 5 and a 5 from 7. Maybe Chris Bangle's 5 a 7 series weren't the prettiest Beemers of all time, but they sure are remembered. So if you're into modern covers of old times hits, this car is definitely a song for you when it comes to its presence.

All pics are clickable to view them as biiig ones

Interior

I have a conspiracy theory on this one, so bear with me for a minute. I think that ten maybe twelve years ago a Head of Interior Design Department at BMW died. Seriously. But the rest of the team was so incapable of drawing anything new and loosing their jobs that they decided not to tell anyone and just pushed into production the same designs into all cars with only slightest modifications. It all makes sense both if you look across current model range and backwards i.e. compering current 3 series to previous one. It all looks the same and it all has been looking the same. Dials, knobs, everything. And it's all boring. Black on black covered with black. The biggest surprise for me was the steering wheel. Modern material engineering is something amazing. People know these days how to make plastic resemble pretty much anything else. Plastic can look like alloy. Plastic can look like leather. Plastic can look like wood. Plastic can look like glass. But at BMW they took it a step further and covered the steering wheel with leather that looks and feels like plastic. I didn't want to believe it at first, but then I saw the stitching on the wheel and that convinced me. This plasticish leather feels hard and uncomfortable and I honestly see no reason for using it (the leather, not the steering wheel). Infotainment screen is yet another (Mercedes C class was the first described here) attempt of making a driver believe he put a tablet on top of his dashboard. Just as it felt wrong in Merc it feels wrong here. The whole "fitting-objects-from-my-daily-life-into-my-car" thing is beyond my comprehension. There was just one successful attempt and it was a radio. Anything else just didn't work. A phone with a receiver as in your living room? Not really. A tablet on your dash board? Definitely not. What's next in line? A blender? OK, enough nagging. Any positives? Sure. As soon as I start focusing on driver's comfort, things look a lot better. Seat is really comfortable and driving position is natural and effortless. The seat it self is providing a lot of support during cornering and arm rests on both sides are at perfect height. At least for me. So once I stop looking around when inside the car and start the engine and focus on the road ahead, there is nothing to take my attention of it. Who knows, maybe that was the idea in the first place - to create an interior so boring, that you can focus on driving because there is nothing to look at inside the car.


All pics are clickable to view them as biiig ones

The drive

Because the interior was so boring it was so much easier for me to think about driving experience. And what an experience it was! The predecessor of this model (my daily driver, remember?) handles really well, but what F30 does on the road completely sets it apart from previous model. Suspension can clear any bump and road imperfection (sleeping policemen included) without destabilizing car balance. Just press the pedal, point the wheel and if the laws of physics allow (and sometimes even if they don't) this BMW just shoots in that direction. Even though the power steering is using electric motor the feel of it is very natural with some nice resistance. Brakes are responsive and can be applied precisely how you want them. The car is stable and feels planted both at low and high speeds. Cornering, braking, acceleration, it doesn't matter. Once you put it through its paces, you see that it was designed more to be driven than to be looked at. There is however one disappointment which is the gearbox. Pedal reaction is not the slowest in the world but it could be a touch faster and when you use it in manual mode it's plain catastrophic. You shift up and the gear changes next month. Instead of speedometer you need to use a calendar to plan your shifting. The shame is even greater when you think that with a decent gearbox the driving experience you get could be close to perfect. BMW has a slogan saying "The drive of your life". With this box I'd rather say "This could be the drive of your life." Still, it's better then anything I've ever driven in this class of cars.

All pics are clickable to view them as biiig ones

Summary

When experiencing a car, any car for that matter, I see two areas that may, but don't have to, overlap. First one is looking at it. Both chassis and interior are things you look at. In this department F30 is not a faulty thing but definitely falls short of what it could have delivered considering the potential it had in all of BMW's infrastructure. It simply could have been prettier. Second one is experiencing it while driving. Here, the BMW engineers made a leap from awesome to exquisite proving that you don't need a $ 100'000 to enjoy driving a confidence building vehicle. This BMW makes me think of a German football player who is not as pretty as Christiano Ronaldo, doesn't have as interesting inner personality as Zlatan Ibrachimovic, but when challenged on a field it will not be thrown off balance no matter how curvy a ball you throw at him. If you're looking for a car to actually drive rather than for a jewelry to sit in, the find your local BMW dealer and at least sign up for a test drive. You'll thank me for that.

All pics are clickable to view them as biiig ones

Check back for more

Please check back next week to see how a head to head comparison of this car and the Mercedes C class will look like. I'll compare all that matters and even some stuff that doesn't and look for a definite answer to a question - which of these two is a better car.








The gallery

It's always worthwhile to have a look at some cool car pictures, isn't it?

PS Gallery option on blogspot is crap.
All pics are clickable to view them as biiig ones
All pics are clickable to view them as biiig ones
All pics are clickable to view them as biiig ones
All pics are clickable to view them as biiig ones
All pics are clickable to view them as biiig ones
All pics are clickable to view them as biiig ones
All pics are clickable to view them as biiig ones
All pics are clickable to view them as biiig ones


czwartek, 22 maja 2014

Niemiecka klasa permium (1 z 3) Niemiecki bankier

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

 

Wygląd


Prawdę mówiąc, nie uważam się za starego pryka, niemniej jednak dokładnie pamiętam czasy, gdy Mercedes produkował samochody o stylistyce równie ekscytującej co schnąca farba. Zbyt miękkie, zbyt ciężkie poduszkowce z fotelami i kanapą, które wolałbym mieć w salonie a nie w samochodzie. Wydawało się, że tak jak uzyskanie prawa wyborczego wymagało osiągnięcia pełnoletności, tak czerpanie przyjemności z jazdy Mercem było zarezerwowane dla dziadków po siedemdziesiątce. Pierwszą próbą zerwania z tym wizerunkiem był chyba CLS, który pojawił się na rynku w 2004 roku. Jednak prawdziwym przełomem była obecna klasa A, która zadebiutowała przy okazji Euro 2012. Z grubo ciosanego pudełka, zapamiętanego chyba głównie dlatego, że oblało test łosia klasa A przemieniła się w naprawdę ekscytujący stylistycznie samochód mogący konkurować o tytuł najładniejszego w klasie. Od tamtej premiery w zasadzie każdy kolejny Mercedes był w jakiś sposób ładny, zadziorny, albo jedno i drugie. Moim osobistym faworytem jest CLS Shooting Break, no ale to już osobna historia. Najnowsza klasa C oznaczona jako W205 doskonale wpisuje się w ten trend, gdyż niejedna głowa odwróci się za nim na ulicy, gdy będziecie nią podróżować. I będą to w pełni zasłużone spojrzenia. Przedni grill wraz ze światłami a przede wszystkim ostro narysowane linie dziennych świateł LED wyglądają na tyle poważnie, że inni kierowcy nad wyraz chętnie zjeżdżają na wolniejszy pas, żeby ustąpić mi miejsca. Choć może to nie tylko zasługa świateł? Może po prostu chcą obejrzeć Mercedesa również z boku i z tyłu. Jeśli tak, to dobrze robią, bo jest na czym oko zawiesić. Profil auta jest lekki i narysowany jednym, płynnym ruchem a jego dopełnieniem są dwa wyraźne przetłoczenia biegnące od przednich do tylnych nadkoli. A tył... no cóż, tył jest pomniejszoną kopią najnowszej klasy S, która zadebiutowała w zeszłym roku. Wiem, że za projekt klasy S i C odpowiadał ten sam człowiek i wygląda na to, że skasował dwie pensje za jedną robotę. Ale bynajmniej nie jest to dla nas powód do narzekań, bo to na prawdę bardzo ładny tył. Jako całość W205 wygląda jak typowy, niemiecki bankier - wiem, co mówię, bo poznałem ich wielu - ma szczupłą, sportową sylwetkę, poważną twarz i groźne spojrzenie. Na drodze ten samochód budzi szacunek pośród innych kierowców i jednocześnie daje pewność siebie temu jednemu siedzącemu za jego kierownicą. Nie ma mowy o pomyłce, gdy zobaczycie nową klasę C, nie pomylicie jej z żadną inną marką.
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wnętrze


Przebywanie we wnętrzu Mercedesa zawsze było czymś wyjątkowym, nawet jeśli było to coś tak prozaicznego, jak codzienna podróż do pracy, albo odwożenie teściowej na dworzec. Na szczęście w tej kwestii nic się nie zmieniło i teściowa wciąż - wcześniej czy później - wraca do domu i trzeba ją odwieźć. Przełączniki na desce rozdzielczej są rozmieszczone i pracują tak, że czuć i widać wysiłek i pracę włożone w zaprojektowanie i rozmieszczenie ich. Gdzie nie spojrzę, otaczają mnie przyjemnie zaokrąglone linie i przetłoczenia. We wnętrzu samochód wydaje się być mniejszym niż jest w rzeczywistości, ale dla mnie takie przytulne otoczenie jest zaletą a nie wadą. Nigdy nie byłem miłośnikiem samochodów, których wnętrza przypominają opuszczone hale produkcyjne. Na środku deski rozdzielczej umieszczono analogowy zegar i sznur aluminiowych przełączników przypominających biżuterię. Tak, aluminiowych. Żaden plastik udający coś, czym nie jest. Kierownicę obszyto skórą tak miękką, że aż żal odrywać od niej ręce. To wszystko traci jednak na znaczeniu z chwilą, gdy zaczynam korzystać z touch pada do nawigowania po systemie multimedialnym samochodu. Bez nachylania się do przodu, żeby dotknąć ekranu, po prostu siedzę wygodnie w fotelu z ramieniem opartym na podłokietniku i touch pad niemal sam układa się pod dłonią. Wyszukanie adresu w nawigacji, nazwiska w książce telefonicznej, czy zmiana stacji radiowej... zabawa tym gadżetem jest nie tylko fajniejsza ale też bardziej efektywna od domyślania się, jakiej komendy głosowej trzeba użyć, żeby wywołać Gina z butelki. Co nie zmienia faktu, że jeśli lubicie mówić do swojego auta, tutaj wciąż można to robić. Tak czy siak, dochodzę do wniosku, że takie dotykanie mojego samochodu jest bodaj najseksowniejszą formą komunikacji z nim, z jakiej miałem okazję korzystać. Po kilku dniach z żalem wracałem do zwykłego naciskania guzików i kręcenia pokrętłem. Kolejną świetną rzeczą jest schowek w podłokietniku z dwoma drzwiczkami otwieranymi na prawo i lewo. Wreszcie mogłem mieć dostęp do wszystkich moich gratów takich jak portfel czy telefon, bo pół schowka (od strony pasażera) było cały czas otwarte i jednoczenie miałem gdzie oprzeć łokieć, bo drugie pół schowka (od strony kierowcy) było zamknięte. Rozwiązanie tak proste, że aż niewiarygodne, że nikt nie pomyślał o tym wcześniej. Jedną z  rzeczy, która wymaga moim zdaniem zmiany, jest pozycja za kierownicą. Pomimo, iż fotel kierowcy to bardzo wygodne miejsce, to ja wciąż kombinowałem przy ustawieniach siedziska i oparcia, ponieważ miałem wrażenie, że albo siedzę w kościelnej ławce z pionowym oparciem, albo jestem wychylony tak bardzo do tyłu, że jeśli tylko znajdę poduszkę, to będę mógł iść spać. Kolejnym irytującym drobiazgiem jest ekran systemu multimedialnego. Tak, wiem, miał wyglądać jak tablet postawiony na szczycie deski rozdzielczej. To czego nie wiem, to po co ktoś miałby stawiać tam tablet. Za każdym razem, gdy wysiadałem z auta miałem ochotę wyrwać ten ekran i zabrać ze sobą. Prawdę mówiąc, wygląda mi to na pół pomysłu wdrożonego w życie. Jeśli to miał być tablet, to powinienem być w stanie odpiąć go, zabrać ze sobą i używać jako tablet. Jeśli natomiast to miał być po prostu ekran systemu multimedialnego, to wtedy wolałbym, żeby wyglądał jak integralna część samochodu a nie coś, co przymocował sobie domorosły tuner. Pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi na myśl to warszawskie taksówki, gdzie taksówkarze mają na desce wielkie tablety do obsługi napływających zleceń. Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do analogii z niemieckim bankierem - otóż tak, jego zegarek to prawdziwy Rolex a nie tania podróbka z Allegro a jego spinki do mankietów, które na pierwszy rzut oka wyglądają na srebrne, naprawdę są zrobione ze srebra. Wszystko jest tym, na co wygląda i wygląda świetnie.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Jazda


Gdy spotykacie niemieckiego bankiera w biurze, żeby podyskutować o Waszych finansach, jest skupiony, rzetelny, czujecie, że jesteście w dobrych rękach. Jednak jeśli znacie go na tyle dobrze, żeby się z nim kumplować i spotykać w weekendy i nie daj Boże uprawiać jakiś sport, to nagle poznajecie kogoś zupełnie innego. Gdyby to było nurkowanie, przyniósłby sprzęt z najwyższej półki pozwalający mu na zejście na dno Hańczy i zapas powietrza, dzięki któremu pozostałby w zanurzeniu przez tydzień. Jeśli byłaby to zwykła wycieczka rowerowa, to przyjechałby na rowerze z ramą z włókna węglowego i magnezowymi kołami. Rowerze, który brał udział w zeszłorocznym Tour de France. Nie, nie takim, jaki brał udział w zeszłorocznym wyścigu, ale tym, który brał w nim udział. Do czego zmierzam? Niemiecki bankier to gość z kupą forsy i zawsze stać go na to, żeby zaszaleć w każdej dziedzinie a ja miałem okazję tego doświadczyć, ponieważ C klasa, którą jeździłem była wyposażona w pakiet AMG. Na szczęście to było tylko zmienione zawieszenie, mapowanie silnika, oraz wielkie felgi z niskoprofilowymi oponami i kilka spojlerów tu i tam. Gdyby miało to być coś więcej w kwestii mocy albo twardości zawieszenia, to nie wiem, czy dałbym radę wytrwać do końca testu. Mimo tego, że zmiany wydawały się być pozornie niewielkie, to samochód i tak przypominał swoim zachowaniem kogoś po zażyciu dopalaczy. Reakcja na ruchy kierownicą była nadgorliwa a to w połączeniu ze sztywnymi sprężynami i utwardzonymi amortyzatorami sprawiało, że jazda przypominała próbę spokojnej rozmowy z kimś na granicy napadu histerii. W czasie jazdy przy wyższych prędkościach samochód wydawał się być częściej ponad drogą, niż na niej i wymagał niemal ciągłych korekt kierownicą. Im szybciej jechałem, w tym tym większym rozentuzjazmowaniu wydawał się być ten niemiecki bankier. Jazda powoli niewiele poprawiała stan rzeczy. W czasie spokojnej przejażdżki ulicami Warszawy mogłem policzyć każdą dziurę i niedoskonałość stołecznych dróg, ponieważ poodskakiwałem na nich, jakbym siedział na wielkiej, dmuchanej piłce do fitnessu. Jakieś plusy? Ależ oczywiście. To pierwszy Mercedes, jakim jechałem, który miał konkretnie szybką skrzynię biegów, no może z wyjątkiem SLS AMG. Na co dzień jeżdżę "manualem", więc za każdym razem gdy wskakiwałem do automatycznego Mercedesa, to kłaniałem się wszystkim wokół, ponieważ samochód potrzebował około sekundy, żeby zareagować na wciśnięcie gazu, czy zmianę biegu manetką przy kierownicy. Czasami jadący obok kierowcy i idący chodnikiem przechodnie kłaniali mi się w odpowiedzi, ale najczęściej wyglądałem po prostu jak idiota pozdrawiający obcych zza kierownicy samochodu. Wygląda na to, że ten problem w końcu udało się rozwiązać. Reakcja na ruchy pedału gazu i zmiany biegów łopatkami jest tak szybka, jak dzieje się to w aucie z ręczną skrzynią. Wciskasz gaz - jedzie. Klikasz manetką - zmienia. Tak oczywiste a najwyraźniej tak trudne do osiągnięcia. Tym większa szkoda, że przy tak fajnej skrzyni i jeszcze fajniejszym wnętrzu zawieszenie wydaje się aż tak nie pasować do całości. Podejrzewam, że rezygnacja z pakietu AMG rozwiązałaby ten problem a właściwie to pozwoliłaby go uniknąć i wtedy ten niemiecki bankier przyjechałby na wycieczkę rowerem z Decathlonu a nie z McLaren Technology center.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Podsumowanie


Jeśli nie macie pod ręką niemieckiego bankiera a chcielibyście się przekonać, jak to jest mieć go za kumpla, to nie ma na to lepszego sposobu niż kupno najnowszej klasy C. Uwierzcie mi, Mercedes W205 sprawi, że od razu będziecie wyglądali o wiele bardziej stylowo (bez względu na to, ile stylu macie w sobie teraz), będzie krzyczał "kasa!" do każdego, kto odwróci się za nim na ulicy a Was będzie raz za razem zapewniał o słuszności dokonanego zakupy, gdy tylko położycie ręce na jego miękkiej kierownicy, wciśniecie przełączniki z prawdziwego aluminium albo dotkniecie tego seksownego touch pada na konsoli środkowej. Osobiście bardzo bym chciał, żeby pod moim domem parkował taki właśnie samochód. Tylko błagam, nie nie każcie temu bankierowi uprawiać sportu i pozwólcie mu być tym, kim lubi być najbardziej - luksusowym perfekcjonistą a nie nurkiem, czy kolarzem.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Koniecznie zajrzyjcie po więcej

Zajrzyjcie za tydzień, żeby się przekonać jak ten samochód wypada w porównaniu ze swoim odwiecznym i największym konkurentem - BMW serii 3 (model F30). Czy "Beemka" to wciąż "radość z jazdy", jak obiecują hasła na plakatach?







Galeria

Zawsze warto obejrzeć kilka fajnych zdjęć samochodów, prawda?

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

środa, 21 maja 2014

German premium class (1 of 3) The German banker

Polska wersja językowa do przeczytania już jutro w jako kolejny post
All pics are clickable to view them as biiig ones

The looks

I do not consider my self old, or even mature, yet I can clearly remember times when Mercedes used to produce cars with design as exciting as melting snow. Soft, heavy saloons with a couch you’d rather have in your living room than in your car. Just as you need to be eighteen to vote it seemed like you needed to be seventy to enjoy driving a Merc. First attempt of breaking with that image was probably the CLS back in 2004. However the real breakthrough was the latest A class which transformed from a boxy dog house that was unable to take corners without rolling to either side into something that resembles a cool hot hatch. From then on pretty much every popular Mercedes model that followed was in a way cool or mean or both. With the latest C class Mercedes follows nicely that trend giving us a yet another car people will turn their heads after when you drive by. The front grill and head lights look serious enough to make other cars pull over to a slower lane and give you the way. The profile is streamlined with two clear lines going from front to back wheel arches and the back… well, the back is pretty much stolen from the latest S class that debuted last year. All in all the W205 looks just as most of German bankers do – and trust me, because I know quite a few of them – it’s fit, with lots of clear lines and a serious face on top of all that. It commands respect among other drivers, but it also builds confidence when you’re behind the wheel. There’s no room for mistake, this car won’t be taken for any other brand.
All pics are clickable to view them as biiig ones

Interior

Sitting inside any Merc has always been more of an experience than just a thing you do. Fortunately that is still the case. All dials and buttons feel and work like someone actually put some effort and thought into designing and placing them. You’re surrounded by gentle curvy lines and the whole inside of the car nicely cocoons you. The car feels inside smaller than you might expect it to, bu I personally find that appealing as I’m not fond of cars which interiors resemble empty warehouses. There’s an analog clock at the center of the dashboard and a jewelery like string of switches made of real alloy. Yeas, real alloy. No painted plastic pretending to be something else. The steering wheel is covered with soft leather and its thickness is just about right. All that however is not important once you see and start using a touch pad to navigate around and inside the car’s infotainment. No leaning forward to touch the screen, just sit back and caress your car to tell it what you want. Finding an address, calling someone, finding a radio station… playing with that pad not only is cooler and more efficient than talking to your car (which by the way you still can do), it’s also so much sexier then any other way of interacting with you car. After a few days with it I was deeply disappointed with the fact that I needed to go back to just pushing the knobs. Another great thing was a glove compartment right below the right arm with a two pieces opening to either side. Finally I can have all of my stuff next to me with an instant access thanks to one part being constantly open and still have a working arm rest thanks to the other part being closed. The only thing that needed improvement was a driving position. Even though the driver's seat is a great place to be and a truly comfortable one I kept finding myself either sitting straight up or leaning backwards so much that I’d rather look for a pillow and fall asleep than drive. Another thing that’s just not my cup of tea is the infotainment screen. I was supposed to look like a tablet put on top the dash board, I get that. What I don’t get is why you would want to put a tablet there. Whenever I was leaving the car I wanted to rip that screen off and take that tablet with me. This whole thing seems to me like just a half of the idea completed. If it was to be a tablet I should be able to actually detach it, take with me and use like a tablet. If it was supposed to be an infotainment screen, well then I’d rather have it looking as an integral part of my dashboard. Going back to that German banker analogy – his watch is a genuine Rolex and his cuff-links that at first glance look like silver are really made of… well, silver.
All pics are clickable to view them as biiig ones

The drive

When you meet your German banker in the office, he’s focused, precise, reassuring. Yet, when you are friends enough to do some sporting and/or outdoors activity you get to know someone completely different. If it’s diving, he’ll bring top of the line equipment that would allow him to dive into deepest abyss and an air supply to stay there for a week. If it’s simple biking he’ll probably bring along his carbon-fiber-frame and magnesium wheels bicycle that took part in last year’s Tour de France. No, no the one like took part in it, but the one that took part in it. My point is… the German banker can afford to go all the way, whatever it is and I was able to experience that personally because the C class I was driving had an AMG package fitted. Thankfully that was just a suspension, engine mapping plus some big wheels with low profile tires and side skirts. Had that been anything more in terms of power or ride firmness I don’t think I’d be able to survive the drive. Never the less the car seemed to be doped with some illegal substances. The steering response was to sharp and that combined with firm springs and dumpers gave me the impression of a calm conversation that you’re trying to have with a guy on a verge of hysteric burst. When driving at higher speeds the car felt more often airborne than on the ground and required constant steering input. The faster I drove, the more this German banker seemed to be in a weekendish overdone ecstasy. Driving slow didn’t solve the problem either. When cruising around town I could feel every pot hole and imperfection of the road as I was bouncing like on one of those huge fitness balls. Any upsides? Sure. It was the first Merc I drove that had seriously quick gearbox (excluding SLS AMG). My daily drives is a manual, so every time I hopped into an automatic Merc I kept nodding, because it usually took a second or two for a car to respond to stepping on a gas or changing a gear with flapy paddle. Sometimes people around even nodded back, but most of the time I just looked like an idiot greeting strangers. This problem is finally solved. Both the pedal response and gear changes are genuinely fast and the car reacts just as you’d expect a one with a manual box. It’s such a same that at the same time you need to hold on to the steering wheel not to fall out of the car while bouncing. I’d imagine that skipping that AMG pack when ordering your W205 would solve the problem, or wouldn’t have created it in the first place, so then you’d have your German banker arriving to a causal bike ride on a bike from Intersport rather then from McLaren Technology center.
All pics are clickable to view them as biiig ones

Summary

If you don’t have a German banker handy and you’d like to see what it’s like to have one as a friend, there’s no better way to do it, than buying yourself a C class. Trust me, it will make you look way classier than you actually are (no matter how classy you’re now). It will shout “money!” to everyone looking and it will reassure you of the great decision you had made buying it every time you put your hands on that soft steering wheel, push your genuine alloy knobs or touch that sexy touch pad on a center column. I personally would love to have one parked on my drive way. Just don’t make your banker do sports and let him be what he is best at - luxurious perfection, not diving or biking.

 

All pics are clickable to view them as biiig ones

Check back for more

Please check back next week to see how this car matches against its biggest rival which is the latest BMW 3 series F30. Is the Beemer still "the drive of your life" as the like to call themselves?
 

 

 

 

 

The gallery

It's always worthwhile to have a look at some cool car pictures, isn't it. 
All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones


All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones


All pics are clickable to view them as biiig ones

All pics are clickable to view them as biiig ones