Minęło
już pięć lat od czasu, gdy obecnie nam panująca Astra model "J"
zadebiutowała na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, ale gdy patrzę
na nią dziś, to dochodzę do wniosku, że stylistyka nie zestarzała się
jeszcze aż tak bardzo. I to jest dobra wiadomość dla Opla, który znany
jest z tego, że wymienia swoje modele rzadziej od konkurencji. Tak -
kształt samochodu przypomina trochę bańkę mydlana na powierzchni wody i
nie brakuje w nim niemodnych już łagodnych linii, ale na szczęście tu i
tam znajdziecie kilka ostrych kątów i wyraźnie zarysowanych krawędzi,
dzięki którym Astra wygląda bardziej "na czasie", niż faktycznie jest.
Według Opla ta stylistyka to ucieleśnienie filozofii, w której cyt.
"rzeźbiarski artym spotyka się z niemiecką precyzją." Nie brzmi to
najgorzej, choć bardzo dużo zależy od tego, jak dobrym rzeźbiarzem
miałby być ten artysta. Znakiem rozpoznawczym Astry są światła LED w
charakterystycznym kształcie grota. Zresztą Opel powiela ten kształt w
innych modelach marki zarówno w światłach LED z przodu jak i w światłach
pozycyjnych tylnych lamp. Dzięki temu, czy to widząc go przed sobą, czy
też we wstecznym lusterku, rozpoznanie Opla na ulicy jest od jakiegoś
czasu łatwiejsze. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że Astra nie bywa
raczej gwiazdą parkingów, które odwiedza, ale też dodać, że
projektanci Opla próbują znaleźć sobie niszę, dzięki której ich auta
będa się rózniżniły od pozostałych na drodze a także od poprzednich
modeli Opla. Z łatwością mogę sobie wybroazić, jak dobrze ten samochód
wygląda w jakimś jasnym kolorze, ale gdy pomalować go na srebrno,
czarno, lub brązowo - tak, jak w testowanym egzemplarzu - to natychmiast
zamienia się w idealny samochód do ucieczki z miejsca napadu na bank,
ponieważ już po kilku minutach większość światków nie będzie w stanie
powiedzieć, jak wyglądał samochód złodziei.
 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Wnętrze
Wnętrze przyjemnie zaskakuje swoją przestronnością, ale to nie ma znaczenia. Drzwi mają wygodne podłokietniki i wysoko poprowadzoną linię szyb, ale to też nie ma znaczenia. Spodobały mi się wentylatory z pionowymi kratkami, wzór, którego chyba jeszcze nigdzie indziej nie spotkałem*, ale to też nie ma znaczenia. Ciekawym akcentem jest to, że gdy wybierasz tryb "sport" to podświetlenie zegarów zmienia się na czerwone. Zgaduję, że ma wprawic kierowcę w bardziej bojowy nastrój (poza zbyt długim staniem na czerwonym świetle na skrzyżowaniu, nie przychodzi mi do głowy żadna inna sytuacja, w której czerwone światło mogłoby mnie wprowadzić w bojowy nastrój). Nie wprawia, ale na pewno fajnie wygląda. I co z tego, skoro to też nie ma znaczenia. Te wszystkie rzeczy zupełnie tracą na znaczeniu, gdy tylko wsiada się do samochodu i widzi kokpit, w którym projektantom udało się upchnąć 39 przycisków (tak, trzydzieści dziewięć), 4 pokrętła a na tym wszystkim jeszcze jeden joystick. Już samo patrzenie na ten "fortepian" tak pochłania uwagę, że w czasie kilku pierwszych przejażdżek przegapiłem dwa zjazdy z autostrady a innym razem nie zorientowałem się nawet, kiedy dojechałem z pracy pod dom. Rozgryzanie tej układanki wciąga bardziej niż Angry Birds. Jeśli myślicie, że projektanci Opla po prostu umieścili tam po jednym przycisku dla każdej funkcji, jaką oferuje Astra, to nie mogliście się bardziej pomylić. Jest kilka niezłych zgawozdek. Poniżej kilka moich ulubionych:
- osobne przyciski do zamykania i otwierania zamków w drzwiach, ponieważ jeden przycisk z funkcją "otwarte/zamknięte" byłby zbyt prostym podejście do tematu
- dwa prziski pozwalające na wybór jednego z trzech trybów jazdy (napiszę o tym więcej w następnym praragrafie)
- przycisk telefonu, pod którym kryje się funkcja podejrzenia statusu Waszego telefonu, ale bynajmniej nie tam znajdziecie opcję podłaczenia telefonu przez Bluetooth, ponieważ do tego musicie użyć wszystkomówiącego swoim określeniem przycisku "config"
Ponadto dostaniecie w gratisie jeszcze kilka dodatkowych przycisków na kierownicy i dzięki temu możecie przez najbliższe dwa miesiące bawić się w zabawę zatytułowaną "przycisk dnia". Największym plusem tego natłoku "guzików" jest chyba to, że jakby ktoś miał Wam Astrę ukraść, to pewnie rozbiłby się na najbliższej latarni próbując podkręcić ogrzewanie w samochodzie.
*sprawdziłem i okazało się, że podobnie zaprojektowane kratki wentylacji są m.in. w Focusie
 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Jazda
Jak już zapoznacie się ze wszystkimi przyciskami i pokrętłami - co pewnie będzie prostsze od nauczenia się na pamięć książki telefonicznej Warszawy - zauważycie, że na desce są dwa przyciski pozwalające wybrać jeden z trzech trybów jazdy. Tak - dwa przyciski, trzy tryby. Logika tego ststemu jest niezaprzeczalna... albo nieistniejąca. Niepotrzebne skreślić.
A\ Wciskacie "TOUR", zapala się lampka i Astra zmienia się w spowolnioną wersję samej siebie. Reakcja na wciśnięcie gazu liczona jest w dniach a automatyczna skrzynia zmienia biegi przy tak niskich obrotach, że bałem się, że zdławi silnik. Do tego wspomaganie kierownicy jest tak mocne, że na jej ruchy można w zasadzie wpływać siłą woli bez użycia dłoni. Nie udało mi się naleźć powiązania tak ustawionego samochodu z nazwą trybu, choć niewykluczone, że jakieś powiązanie jest.
B\ Wciskacie "SPORT", który na dobrą sprawę jest regulatorem głośności pracy silnika. Owszem, przyznaję, że reakcja na wciśnięcie gazu jest szybka, ale ta reakcja to najczęściej redukcja biegu i kręcenie silnika do do czerwonego pola obrotomierza. W zamian dostajecie mnóstwo hałasu i niekoniecznie dużo przyspieszenia, bo benzynowy doładowany silnik o wiele lepiej czuje się w średnim zakresie obrotów niż przy 5-6 tys obr/min. Plusem na pewno jest większy opór na kierownicy, który pozwala pewniej prowadzić auto w zakrętach. Koniec końców tryb "SPORT" przypomina trochę wyjście do opery - mnóstwo wycia i niewiele akcji.
C\ Żaden z tych trybów nie jest wybrany i wtedy Astra jeździ w trybie "NORMAL", w którym normalni ludzie moga jechać w normalny sposób. Rozumiem przez to aktywną i przemyślaną jazdę. Wyprzedzanie, zmiany pasów przed i za innymi uczestnikami ruchu i inne precyzyjne manewry, które myślący kierowca wykonuje (kierowca a nie pasażer siedzący za kierownicą). Jednak wszystkie te rzeczy trzeba wykonywać z uwzględnieniem jedno-dwu sekundowego opóźnienia jakie funduje nam automatyczna skrzynia biegów.
Zawieszenie na szczęście we wszystkich trzech trybach działa tak samo. Na początku daje wrażenie sztywności i twardości, ale to tylko pozory. W rzeczystości tłumienie jest komfortowe a połączone z bardzo miękkimi i wygodnymi fotelami w zasadzie zupełnie izoluje nas od nierówności na drodze. Niestety fotele choć wygodne, to nie oferują w zasadzie żadnego bocznego trzymania. Zatem jeśli jedziecie na wprost, to nie ma na co narzekać. Jeśli jednak wjedziecie w jakiś zakręt zbyt szybko to lepiej trzymajcie się kierownicy, bo możecie zjechać z fotela pasażerowi na kolana. Przyznaję uczciwie, że nie jestem miłośnikiem automatycznych skrzyń biegów i jazda tą Astra tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziła.
 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Podsumowanie
Kiedy kończyłem jeździć Astrą, zadałem sobie pytanie, dla kogo ten samochód został zaprojektowany. Kto byłby zadowolony z tego, że ma i że jeździ takim Oplem każdego dnia. W pierwszej chwili pomyślałem o elektryku montującym rozdzielnie i lubiącym zabierać pracę do domu, albo o kimś z centrali telefonicznej, ze względu na ilość przycisków na kokpicie. Ale tak bardziej serio, to potrafię sobie wyobrazić zadowolonego, konserwatywnego klienta, który nie zamierza kupować "chińszczyzny" mając pewnie na myśli auta z Korei produkowane tak naprawdę na Słowacji. Taki klient chce, żeby auto było niezawodne, więc odpadają auta włoskie i francuskie, no i oczekuje wysokiej jakości, którą można zobaczyć i dotknąć. Zatem musi to być auto niemieckie. Nie jest to jednak ktoś, kto gotów jest wydać kupę kasy na samochód któregoś z luksusowej niemieckiej trójki (Audi, BMW, Mercedes), no i nie kupi sobie Volkswagen'a, bo to przecież auto dla ludu. Metodą eliminacji wybraliśmy właśnie opla Astrę - samochód, który być może wywodzi się z niższej półki, ale nie wstydzi się swoich aspiracji bycia czymś lepszym.
 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Koniecznie zajrzyjcie po więcej
Zajrzyjcie
za tydzień, żeby się przekonać, jak wypada Astra w bezpośrednim porównaniu z Hyundai'em i30. Postaram się porównać wszystko to, co istotne i
pewnie kilka zupełnie nieistotnych drobiazgów również. No a na koniec
spróbuje odpowiedzieć na pytanie, które z tych aut jest lepsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz