czwartek, 12 czerwca 2014

Hyundai i30 (GD) kontra Opel Astra (J) - 1 z 3 - niewidzialny samochód

Wygląd

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kiedy w 2007 roku debiutowała pierwsza generacja Hyundaia i30, nie musiała się ani starzeć, ani opatzeć, ponieważ była brzydka już w dniu premiery. Żadnym pocieszeniem nie był też fakt, że i30 był ładniejszym kuzynem jeszcze brzydszej Kia Cee'd pochodzącej z tego samego koncernu i pewnie spod pióra tego samego zespołu stylistów. Bycie drugą najbrzydszą dziewczyną w klasie nie może być przecież powodem do dumy. Obecna wersja i30 to stylistyczny skok w zupełnie inny, lepszy wymiar. Sylwetka pełna jest ostrych, wyrazistych linii i przetłoczeń a duże światła LED sprawiają, że auto z przodu jest świetnie widoczne. Szkoda tylko, że osłona chłodnicy przypomina kształtem nie do końca udaną kopię tej z Fordów. Niemniej jednak projektowi nadwozia trudno coś zarzucić. Nie ma w nim nic, co mogłoby się nie podobać. Nie ma też w nim niczego, co mogłoby się podobać. To trochę tak, jakby projektanci w Hyundaiu zrobili listę wszystkich rzeczy, które w wyglądzie auta mogą wkurzać, lub przyciągać wzrok a potem zaprojektowali je tak, żeby nie miały ani jednych, ani drugich. Trzeba przyznać, że wykonali świetną robotę. Auto jest superanonimowe. Ani jeden szczegół nie odróżnia go od rzeki samochodów płynącej Warszawskimi ulicami.  Kiedy wziąłem go na test i przyjechałem pod dom, to poprosiłem moją żonę, żeby oceniła, czy auto jej się podoba. Wyjrzała przez okno i spytała "no dobra, a gdzie jest to auto?" Na co ja odpowiedziałem, że właśnie na nie patrzy, bo zaparkowałem je na wprost okna. "Serio? Myślałam, że to nasza Toyota Yaris." Ta sytuacja świetnie obrazuje, jak "przezroczysty" jest Hyundai i30. W zasadzie można go pomylić z każdym innym modelem, czy marką, której nie rozpoznajemy instynktownie jak np. Mercedesa po gwieździe na masce. Jeśli sprawicie sobie takiego Hyundaia, na pewno nikt nie będzie się z Was śmiał, ale nie liczcie na to, że uda Wam się wzbudzić zazdrość u sąsiadów.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wnętrze


Kiedy wsiadłem do środka, wnętrze okazało się być bardzo miła niespodzianką. Nie jest może przesadnie luksusowe (w zasadzie to w ogóle nie jest luksusowe), ale spokojnie można o nim powiedzieć, że jest wygodne. W środku znajdziecie wszystko to, co powinno znaleźć się w nowoczesnym samochodzie. Jest więc klimatyzacja, radio z CD, port USB, do którego możecie podpiąć Waszą ulubioną muzykę (nie dosłownie muzykę, będzie Wam potrzebne jakieś urządzenie) wspomaganie kierownicy oraz elektrycznie sterowane szyby i lusterka. To na dobrą sprawę wszystko, czego można byłoby oczekiwać od samochodu, który bez niedogodności miałby Was przetransportować z punktu A do B. Deska rozdzielcza ma niebieskie podświetlenie i choć może to wywoływać skojarzenie z Volkswagenem, to wcale tak nie jest. Zgadza się tylko kolor a reszta deski jest zdecydowanie autorskim dziełem Hyundaia. No i jest jeszcze Bluetooth, dzięki któremu można podłączyć telefon do zestawy głośnomówiącego. Mało tego, można to zrobić szybko i sprawnie, co nie jest błahostką, bo na myśl przychodzi mi co najmniej kilku producentów, którzy tak bardzo skomplikowali podłączanie telefonu w samochodzie, że rozwiązanie kryzysu budżetowego przy tym to bułka z masłem. Chcecie więcej? Nie ma sprawy. Na dole środkowej części kokpitu projektanci umieścili schowek na tyle duży, że wygodnie pomieści on portfel i telefon bez ryzyka, że na pierwszym zakręcie wyląduje on Wam albo pasażerowi pod stopami. Czy coś we wnętrzu i30 przyprawiło mnie o choćby westchnienie zachwytu? Nie. A czy jest się czego przyczepić? W zasadzie tylko do dwóch rzeczy. Po pierwsze, szybę można opuścić jednym przyciśnięciem guzika, ale podniesienie jej wymaga niestety ciągłego trzymania go w palcach, póki szyba nie podniesie się do końca. Po drugie, o ile światłe dzienne włączają się i wyłączają automatycznie razem z zapłonem auta, o tyle światła mijania pozostają zapalone nawet po wyciagnięciu kluczyka ze stacyjki. Jeśli jest w tym jakaś logika, to wyjątkowo głęboko ukryta. Nie zmienia to faktu, że wnętrze Hyundaia i30 to jest po prostu miłe miejsce.



Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Jazda


Jazda tym samochodem to raczej historia, którą ktoś Wam opowiada a nie tak, którą sami piszecie. Wszystko wydaje się być odległe i niemal nieodczuwalne. Komora silnika jest świetnie wyciszona a i sam silnik nie należy do najgłośniejszych. Do tego do kabiny w zasadzie nie docierają żadne szumy ani świsty wiatru, nawet w czasie jazdy z większymi prędkościami. Zawieszenie pochłania wszystkie górki i dołki w jakie można wjechać a ESP jest ustawione tak bezpiecznie, jak tylko się da, więc nawet podczas gwałtownego skręcania trudno o jakieś zaskakujące zachowanie ze strony samochodu. Kierownica może pracować w jednym z trzech trybów: "comfort" - świetny w czasie parkowania, "normal" - dla normalnych ludzi, oraz "sport" - umieszczony tam chyba tylko po to, aby gdzieś w samochodzie koniecznie pojawiło się słowo "sport", no bo przecież jest sponsorem Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Po wypróbowaniu wszystkich trzech trybów ustawiłem "normal" i spokojnie kontynuowałem jazdę do celu. To spokojne podejście jest też niestety (zbyt) widoczne, gdy chcecie kogoś wyprzedzić, albo próbujecie w ogóle przyspieszyć w nieco bardziej dynamiczny sposób. "Próbujecie" jest tu słowem kluczem, ponieważ najczęściej na próbach się kończy. Manewry wyprzedzania trzeba planować z odpowiednio dużym wyprzedzeniem, ale w zamian otrzymacie zużycie paliwa na rozsądnie niskim poziomie. Poza paliwem na pewno zaoszczędzicie sobie też mnóstwo nerwów związanych z pytaniem siebie, czy zdążycie się wcisnąć, czy nie. Nie zdążycie. W takim razie... jak żyć... z takim samochodem? Nic prostszego po - prostu odpalacie silnik i się relaksujecie. Mocy jest tyle, żeby dojechać bez napinki i z całą pewnością nie jest to samochód dla gości z kompleksami. Muszę jednak przyznać, że filozofia jazdy zaproponowana przez Hyundaia może się podobać. Prowadzenie i30 nie wymaga zbyt dużo wysiłku, zbyt dużo myślenia i zbyt wiele zaangażowania. W końcu nie każdy chce jeździć autem, którym będzie mógł się ścigać spod świateł za każdym razem, gdy zapali się zielone. W całej tej sielskiej atmosferze zabrakło mi tylko systemu start-stop, który pozwoliłby na jeszcze większą ciszę w kabinie i jeszcze większą oszczędność w baku.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Podsumowanie


Hyundai i30 jest czymś w rodzaju butów na piesze wycieczki - wkładacie je na stopy, sznurujecie i w drogę. Jeśli są wygodne a Wy możecie skupić się na otaczających Was krajobrazach, to znaczy, że buty spełniły swoje zadanie. Nie chodzi przecież o to, żebyście non stop o nich myśleli i zerkali na nie przy co drugim kroku, bo nie po to zostały stworzone. To samo tyczy się tego samochodu. Dostarcza rozsądną dawkę wygody, Wasze uszy nie krwawią w czasie przyspieszania a oczy nie wypadają z oczodołów w czasie hamowania. Wsiadacie, dojeżdżacie na miejsce, wysiadacie i zajmujecie się swoim życiem, które ma do zaoferowania coś ciekawszego niż siedzenie za kółkiem. Trzeba uczciwie przyznać, że to doskonała recepta na samochód do codziennej jazdy. Kiedy patrzę na stosunkowo krótką jeszcze historię Hyundaia to na myśl przychodzą mi dwaj inni producenci. Pierwszy to Audi, które latami konsekwentnie walczyło o wejście do ścisłej czołówki segmentu premium obok BMW i Mercedesa... z powodzeniem. Drugi to Skoda, która z równie wielką determinacją walczyła o wyjście z samochodowego rynsztoka... z powodzeniem. Czy Wam się to podoba, czy nie - lepiej przyzwyczajcie się do Hyundaia na naszych ulicach, bo coś czuję, że będzie z nami jeszcze przez długie lata.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Koniecznie zajrzyjcie po więcej


Zajrzyjcie za tydzień, aby się przekonać, jak wypadnie europejski konkurent tego i30 a konkretnie obecnie produkowany w Gliwicach  Opel Astra.











Galeria

Zawsze warto obejrzeć kilka fajnych zdjęć samochodów, prawda?

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz