piątek, 6 czerwca 2014

Niemiecka klasa premium (3 z 3) Rozstrzygnięcie

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wygląd

W kwestii wyglądu trudno tu w zasadzie mówić o jakimś pojedynku. Jeśli miałaby przetoczyć się jakaś bitwa, to i tak wynik byłby przesądzony przed pierwszym wystrzałem. Wygląd Mercedesa W205 to bez wątpienia nowa karta w stylizacji tego modelu. Jest świeży. Ma klasę. Przykuwa spojrzenia. Jest jak garnitur z najnowszej kolekcji Armaniego, o której mówi się na ulicach. Jakby tego było mało, to z tyłu ma światła skopiowane z nowej klasy S, dzięki czemu wygląda jeszcze fajniej i jeszcze drożej. Na drugiej szali mamy BMW serii 3, którego wygląd i stylistykę trawimy już w sumie dziewięć lat, bo tyle minęło od premiery poprzedniej generacji "trójki" a obecna generacja będąca z nami od dwóch at nie wnosi w zasadzie nic nowego. Trzeba uczciwie przyznać, że sylwetka auta jest przyjemnie umięśniona a przednie światła z "ringami" BMW spełniającymi teraz rolę dziennych świateł LED są natychmiast rozpoznawane na drodze, ale czy to nie za mało? BMW jest jak mój kumpel z pracy, którego znam już od dawna. Co z tego, że ten kumpel kupił sobie właśnie modne okulary i wygląda jakoś tak świeżo, skoro ja wciąż wiem, że pod tymi okularami to wciąż ten sam koleś, który czasami bywa tak anonimowy, że raz czy dwa nie zauważyłem go, gdy staliśmy razem przy ekspresie do kawy. Tę bitwę zdecydowanie wygrywa Mercedes.
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Wnętrze

Wnętrza tych dwóch samochodów reprezentują dwa przeciwstawne podejścia do tego, jaką rolę wnętrze ma spełniać. Najpierw kilka słów o BMW, w którym deska rozdzielcza ma tak mało detali, jak to tylko możliwe. Funkcja w niemal czystej postaci. Żadnych zbędnych detali, kształtów, czy kolorów. Projektantom w BMW powiedziano chyba, że wnętrze ma być zaprojektowane tak, aby nie odwracało uwagi kierowcy od drogi. Szkoda, że cel ten został osiągnięty tak dużym kosztem estetyki. Na dobrą sprawę nie ma się nawet to czym rozpisać. Jest czarno i nudno. W Mercedesie jest natomiast odwrotnie. Wsiadacie do samochodu i ze wszystkich stron otaczają Was miłe dla oka i dłoni detale. Przebywanie w Mercedesie jest tak przyjemne, że łatwo zapomnieć o tym, że trzeba odpalić silnik i gdzieś pojechać. Deska rozdzielcza przywodzi na myśl fortepian , na którym ktoś rozłożył sznur brylantów. To już nie jest tylko wnętrze samochodu, to raczej miejsce, które odwiedza się z przyjemnością. Porażka BMW na tle sukcesu Mercedesa wydaje się więc jeszcze boleśniejsza. Myślę, że zarząd BMW powinien poważnie rozważyć podkupienie kilu projektantów konkurentowi ze Stuttgartu. Kolejną bitwę wygrywa Mercedes i ponownie robi to w zdecydowany sposób.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze
Jazda

To, co te samochody mają do zaoferowania, jeśli chodzi o jazdę, najlepiej opisują ich motta. W przypadku BMW to "Radość z jazdy"  i w zasadzie tak jest. Zawieszenie świetnie tłumi wszelkie niedoskonałości drogi, kierownica pozwala precyzyjnie (ale nie histerycznie) kierować autem, hamulce dodają pewności siebie a cały samochód świetnie trzyma się drogi bez względu na to, czy śmigacie autostradą z autostradową prędkością, czy tylko wyskakujecie do centrum i z powrotem. "Najlepsze, albo nic." Tak powtarzają w Mercedesie i tak też było tym razem. Szkoda tylko, że ta klasa C z pakietem AMG to raczej "nic"... dobrego. Zawieszenie jest zdecydowanie zbyt twarde, więc kiedy tylko wybierałem się do centrum, albo co gorsza, na stare miasto, to musiałem mocno zaciskać zęby, żeby nie pogubić po drodze plomb. Reakcja na kręcenie kierownicą przypomina zachowanie siedmiolatka z ADHD, który przedawkował colę a błyskawiczna reakcja na naciśnięcie gazu jest fajną formą zabawy, ale na dłuższą metę raczej się nie sprawdza. Tę bitwę wygrywa (wreszcie) BMW.

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze

Podsumowanie

Kiedy zaczynałem ten test, byłem przekonany, że to nic prostszego. Wsiądędo jednego samochodu, pojeżdżę przez jakiś czas, potem wsiądę do drugie i znów pojeżdżę a na koniec zakocham się w jednym a drugi znienawidzę. nie mogłem mylić się bardziej. Prawda jest taka, że pierwszy test okazał się chyba yć najtrudniejszym a róznica między testowanymi samochodami najmniejsza z możliwych. Po tym, jak oddałem Mercedesa i BMW zacząłe się zastanawiać, o co tak na dobrą sprawe chodzi w koncepcji współczesnego samochodu. Czy to jest raczej przedmiot, na który patrzymy i którego dotykamy? Czy może bardziej maszyna, która ma zachowywać się określony sposób? Gdyby chodziło o doznania estetyczne, to Mercedes klasy C jest - nomen omen - klasą sam w sobie i deklasuje BMW w każdym detalu. Od przednich świateł, przez klamki aż po rurę wydechową. Gdyby jednak ważniejsze było to, jaką maszyną jest każdy z tych samochodów, to seria 3 od BMW zostawia swojego konkurenta daleko z tyłu. A może ani to, ani to?  Może miarą jakości samochodu jest to, jak się dzięki niemu czujemy? I wtedyróżnice znikają, bo obydwa sprawiają, że można poczuć się fantastycznie, choć w kompletnie różny sposób. Gdybym musiał zapłacić za jedno z tych aut własnymi pieniędzmi i miałoby ono stać u nie na podjeździe, to wybór byłby tak trudny, że chyba rzuciłbym monetą... i miał nadzieję, że ślepy los wskaże Mercedesa. Myślę, że z czasem mógłbym nauczyć się panować nad nadgorliwym układem kierowniczym i zbyt sztywnym zawieszeniem. Zbyt szybkie reakcje na gaz też byłyby do opanowania. Te braki w jakiś sposób można próbować niwelować. To czego natomiast niwelować się już nie da, to kompletnie anonimowa stylistyka obecnej generacji BMW serii 3. Zarówno w środku jak i na zewnątrz. I tak oto docieramy do finału tego testu. Zwycięzcą pierwszej wojny zostaje Mercedes klasy C W205. A teraz wszyscy miłośnicy BMW mogą sobie po mnie pojeździć ;)

Koniecznie zajrzyjcie po więcej

Zajrzyjcie za tydzień na pierwszą część kolejnej batalii. Tym razem będą nudy jak flaki z olejem. serio.

Podziękowania

Za użyczenie samochodów dziękuję dealerom MB Motors Piaseczno, oraz Bawaria Motors Warszawa.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz