 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Wygląd
Zanim się na dobre rozpiszę, muszę się do czegoś przyznać - otóż mój prywatny samochód to poprzednik opisywanego dziś auta a konkretnie seria 3 w wersji kombi (E91). Miejcie zatem na uwadze fakt, że choć bardzo będę się starał, to nie zawsze pozostanę tak obiektywnym, jak bym chciał.
Wszyscy już chyba zdążyliśmy przyzwyczaić się do wyglądu obecnej "trójki" i to z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, obecny model (F30) jest w sprzedaży od mniej więcej dwóch lat a po drugie jest tak podobny do swojego poprzednika, że jeśli nie jesteście fanami BMW, to możecie mieć spore problemy z rozróżnieniem ich na drodze. Jedyne różnice, jakie na szybko przychodzą mi do głowy, to przednie światła, oraz... no cóż, to w zasadzie tyle. Przednie światła i kropka. Na końcu galerii wrzuciłem zdjęcie porównujące obydwie generacje. Przekonajcie się sami. Swego czasu Volkswagen wypuszczał na rynek kolejne generacje Golfa, które niemal nie różniły się od siebie. Z kolei absolutnym mistrzem w sprzedawaniu dekada po dekadzie tak samo wyglądających samochodów jest Porsche ze swoim flagowym modelem 911. Wszystkie te samochody (poza krajem pochodzenia) mają jedną wspólną cechę - wydają się być sprawdzonym przepisem na sukces, więc po przy nim grzebać? Przód obecnej "trójki" przywodzi na myśl skupione, niemal wkurzone spojrzenie a słynne "ringi" będące znakiem firmowym BMW pełnią rolę dziennych świateł LED, dzięki czemu są jeszcze wyraźniej widoczne. Z boku sylwetka auta jest napompowana i muskularna. Całość pochyla się do przodu jak sprinter w blokach startowych. F30 nie musi nawet ruszać z miejsca, żeby sprawić wrażenie szybkiego auta. Pomimo, iż trudno się do czegoś przyczepić, to chyba wolałbym, żeby BMW zdecydowało się na zupełną stylistyczną odmianę a nie kontynuację, która ociera się o facelifting. BMW jako marka już jakiś czas temu zapędziło się w stylistyczną ślepą uliczkę. Wszystkie auta mają niemal identyczne światła, grille, maski. Obecną "trójkę" trudno odróżnić od "piątki" a z kolei "piątkę" od "siódemki" Może projekty Chrisa Bangle'a były kontrowersyjne i dzieliły odbiorców na fanów i hejterów ale przynajmniej czymś się wyróżniały i zostały zapamiętane. Jeśli więc lubicie covery starych i lubianych przebojów to ten samochód na pewno będzie czymś co Wam się spodoba.
 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Wnętrze
Mam pewną teorię spiskową w tej kwestii i jeśli wsłuchacie się w to, co mam do powiedzenia, zobaczycie, że to wszystko ma sens. Otóż uważam, że Szef Działu Projektowania Wnętrz w BMW zmarł jakieś dziesięć, może dwanaście lat temu. Natomiast jego pracownicy Natomiast cały jego zespół nie będąc w stanie wymyślić niczego nowego i bojąc się przy tym utraty pracy pcha do produkcji wciąż ten sam projekt z minimalnymi modyfikacjami. To wszystko składa się w logiczną całość jeśli tylko spojrzeć na wszystkie wnętrza obecnie sprzedawanych BMW oraz porównać je z modelami z poprzednich lat. Każde wnętrze wygląda tak samo i wyglądało tak samo. Pokrętła, przyciski, wskaźniki... wszystko. I wszystko jest nudne. Czarne, z czarnym i z czarnymi akcentami. Największym natomiast zaskoczeniem była dla mnie kierownica. Otóż wyobraźcie sobie, że współczesna inżynieria materiałowa potrafi dokonywać rzeczy niesamowitych. Potrafimy wyprodukować plastik przypominający w zasadzie każdy inny materiał. Plastik przypominający aluminium. Plastik przypominający skórę. Plastik przypominający drewno. Plastik przypominający szkło. Jednak inżynierowie z BMW podnieśli poprzeczkę jeszcze wyżej i pokryli kierownicę skórą przypominającą plastik. W pierwszej chwili anie mogłem w to uwierzyć. Przekonały mnie dopiero prawdziwe szwy na wewnętrznej części wieńca kierownicy, która dzięki temu pokryciu jest szorstka i średnio przyjemna w dotyku. Myślę, że po prostu plastik przypominający plastik byłby lepszym rozwiązaniem niż coś takiego. Ekran systemu multimedialnego jest kolejnym przykładem (Mercedes klasy C opisywany tu poprzednio był pierwszym) samochodu, w którym ktoś chce przekonać kierowcę o tym, że na szczycie deski rozdzielczej ktoś postawił mu tablet. Tak jak nie pasowało mi to w Mercedesie, tak też nie pasuje mi tutaj. koncepcja umieszczania w samochodzie przedmiotów wykorzystywanych w domu w życiu codziennym jakoś do mnie nie przemawia. Do tej pory miała miejsce tylko jedna udana aplikacja - radio. Reszta to same porażki. Telefon ze słuchawką taką, jaką kiedyś mieliśmy w telefonach stacjonarnych? No nie bardzo to wyszło. Tablet na szczycie deski rozdzielczej? Porażka. Co będzie następne, blender? No dobra, dosyć narzekania. Jakieś pozytywy? Jak najbardziej. Jak tylko rozsiadłem się w fotelu, odpaliłem silnik i zacząłem skupiać się na jeździe, wszystko zaczęło wyglądać o wiele lepiej. Pozycja za kierownicą jest wygodna i bardzo naturalna, fotel ma świetne trzymanie boczne nie ściskając przy tym kierowcy jak imadło a podłokietniki na środku i w drzwiach są na idealnej (przynajmniej jak dla mnie) wysokości. Kto wie, może cała koncepcja aranżacji i designu wnętrza opierała się na tym, żeby było ono tak nudne, żeby nie konkurowało o uwagę kierowcy z tym, co widać przez przednią szybę w czasie jazdy. Jeśli tak miało faktycznie być, to efekt został w pełni osiągnięty.
 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Jazda
Ponieważ wnętrze było tak nudne, to skupienie się na wrażeniach z jazdy było o wiele łatwiejsze. I całe szczęście, bo było się na czym skupiać. Poprzedni model tego auta prowadzi się świetnie, ale F30 przenosi frajdę z jazdy na zupełnie nowy poziom. Zawieszenie połyka wszystkie nierówności i niedoskonałości drogi (łącznie z progami zwalniającymi) nie destabilizującprzy tym całego nadwozia. Po prostu wciskam pedał gazu, ustawiam koła w pożądanym kierunku i jeśli tylko prawa fizyki na to pozwolą (a czasami nawet tym prawom wbrew) auto jedzie tam, gdzie kierowca sobie życzy. Wspomaganie kierownicy jest elektryczne a nie jak wcześniej hydrauliczne, ale mimo to wciąż świetnie czuć co robią przednie koła a opór na kierownicy jest przyjemnie wyczuwalny. Hamulce świetnie reagują a siłę ich działania można precyzyjnie dozować na całej długości skoku pedału. Bez względu na to jak szybko, czy powoli jechałem, to BMW cały czas sprawiało wrażenie przyklejonego do drogi glonojada a nie małej łódeczki kołyszącej się na falach. Hamowanie, przyspieszanie, zakręty... bez różnicy, jak tylko podkręciłem tempo, to jasnym stało się, że ten samochód został zaprojektowany do tego, żeby go prowadzić a nie oglądać stojącym na parkingu. Jest jednak jedna rzecz, która mocno mnie zawiodła a mianowicie praca skrzyni biegów. W trybie automatycznym reakcja na pedał gazu nie jest co prawda najwolniejsza na świecie, ale bez wątpienia mogłaby być szybsza. W trybie manualnym jest o wiele gorzej, żeby nie powiedzieć koszmarnie. Kiedy wykonywałem ruch dźwignią zmiany biegów, to skrzynia reagowała w następnym miesiącu. Do planowania przełożeń w zakrętach potrzebny był raczej kalendarz niż prędkościomierz. Szkoda jest tym większa, że z przyzwoitą skrzynią biegów radość z jazdy byłaby bliska doskonałości. Motto BMW brzmi "Radość z jazdy", ale bliższe prawdy byłoby chyba: "Kup z manualem, żeby mieć radość z jazdy." Tak czy siak - frajdę miałem większą niż po jeździe jakimkolwiek samochodem tej klasy.
 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Podsumowanie
W doświadczaniu samochodu rozróżniam dwa obszary, które mogą, ale bynajmniej nie muszą mieć część wspólną. Pierwszy to ogólnie pojęta estetyka. Wewnętrzna i zewnętrzna. Kłamstwem byłoby powiedzieć, że "trójka" ma tu jakieś braki, ale z pewnością można byłoby dostarczyć na rynek coś o wiele bardziej ekscytującego i przyjemnego dla oka, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę potencjał, jakim dysponuje koncern BMW. To uto po prostu mogłoby być ładniejsze. Drugi obszar to prowadzenie się samochodu. Tutaj inżynierowie BMW wykonali nie krok a raczej skok z poziomu rewelacyjnego na genialny i udowodnili, że nie trzeba wydawać pół miliona złotych, żeby móc czerpać radość z jazdy. Podsumowując, obecna generacja serii "trzy" przywodzi mi na myśl piłkarza reprezentacji Niemiec, który nie jest może tak przystojny jak Christiano Ronaldo i błyskotliwy jak Zlatan Ibrachimovic, ale kiedy musi się spiąć na boisku, to nie ważne jak trudną piłkę dostanie do rozegrania, to ją przyjmie, rozegra i na koniec celnie strzeli. Jeśli więc szukacie szukacie samochodu, który się prowadzi a nie "biżuterii", w której jest się wożonym, to rozejrzyjcie się za najbliższym dealerem BMW i przynajmniej umówicie się na jazdę testową. Podziękujecie mi za to w komentarzach.
 |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Koniecznie zajrzyjcie po więcej
Zajrzyjcie za tydzień, żeby się przekonać, jak wypada bezpośrednie porównanie tych odwiecznych rywali. Postaram się porównać wszystko to, co istotne i pewnie kilka zupełnie nieistotnych drobiazgów również. No a na koniec spróbuje odpowiedzieć na pytanie, które z tych aut jest lepsze.
Galeria
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz