![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Wygląd
Prawdę mówiąc, nie uważam się za starego pryka, niemniej jednak dokładnie pamiętam czasy, gdy Mercedes produkował samochody o stylistyce równie ekscytującej co schnąca farba. Zbyt miękkie, zbyt ciężkie poduszkowce z fotelami i kanapą, które wolałbym mieć w salonie a nie w samochodzie. Wydawało się, że tak jak uzyskanie prawa wyborczego wymagało osiągnięcia pełnoletności, tak czerpanie przyjemności z jazdy Mercem było zarezerwowane dla dziadków po siedemdziesiątce. Pierwszą próbą zerwania z tym wizerunkiem był chyba CLS, który pojawił się na rynku w 2004 roku. Jednak prawdziwym przełomem była obecna klasa A, która zadebiutowała przy okazji Euro 2012. Z grubo ciosanego pudełka, zapamiętanego chyba głównie dlatego, że oblało test łosia klasa A przemieniła się w naprawdę ekscytujący stylistycznie samochód mogący konkurować o tytuł najładniejszego w klasie. Od tamtej premiery w zasadzie każdy kolejny Mercedes był w jakiś sposób ładny, zadziorny, albo jedno i drugie. Moim osobistym faworytem jest CLS Shooting Break, no ale to już osobna historia. Najnowsza klasa C oznaczona jako W205 doskonale wpisuje się w ten trend, gdyż niejedna głowa odwróci się za nim na ulicy, gdy będziecie nią podróżować. I będą to w pełni zasłużone spojrzenia. Przedni grill wraz ze światłami a przede wszystkim ostro narysowane linie dziennych świateł LED wyglądają na tyle poważnie, że inni kierowcy nad wyraz chętnie zjeżdżają na wolniejszy pas, żeby ustąpić mi miejsca. Choć może to nie tylko zasługa świateł? Może po prostu chcą obejrzeć Mercedesa również z boku i z tyłu. Jeśli tak, to dobrze robią, bo jest na czym oko zawiesić. Profil auta jest lekki i narysowany jednym, płynnym ruchem a jego dopełnieniem są dwa wyraźne przetłoczenia biegnące od przednich do tylnych nadkoli. A tył... no cóż, tył jest pomniejszoną kopią najnowszej klasy S, która zadebiutowała w zeszłym roku. Wiem, że za projekt klasy S i C odpowiadał ten sam człowiek i wygląda na to, że skasował dwie pensje za jedną robotę. Ale bynajmniej nie jest to dla nas powód do narzekań, bo to na prawdę bardzo ładny tył. Jako całość W205 wygląda jak typowy, niemiecki bankier - wiem, co mówię, bo poznałem ich wielu - ma szczupłą, sportową sylwetkę, poważną twarz i groźne spojrzenie. Na drodze ten samochód budzi szacunek pośród innych kierowców i jednocześnie daje pewność siebie temu jednemu siedzącemu za jego kierownicą. Nie ma mowy o pomyłce, gdy zobaczycie nową klasę C, nie pomylicie jej z żadną inną marką.
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Wnętrze
Przebywanie we wnętrzu Mercedesa zawsze było czymś wyjątkowym, nawet jeśli było to coś tak prozaicznego, jak codzienna podróż do pracy, albo odwożenie teściowej na dworzec. Na szczęście w tej kwestii nic się nie zmieniło i teściowa wciąż - wcześniej czy później - wraca do domu i trzeba ją odwieźć. Przełączniki na desce rozdzielczej są rozmieszczone i pracują tak, że czuć i widać wysiłek i pracę włożone w zaprojektowanie i rozmieszczenie ich. Gdzie nie spojrzę, otaczają mnie przyjemnie zaokrąglone linie i przetłoczenia. We wnętrzu samochód wydaje się być mniejszym niż jest w rzeczywistości, ale dla mnie takie przytulne otoczenie jest zaletą a nie wadą. Nigdy nie byłem miłośnikiem samochodów, których wnętrza przypominają opuszczone hale produkcyjne. Na środku deski rozdzielczej umieszczono analogowy zegar i sznur aluminiowych przełączników przypominających biżuterię. Tak, aluminiowych. Żaden plastik udający coś, czym nie jest. Kierownicę obszyto skórą tak miękką, że aż żal odrywać od niej ręce. To wszystko traci jednak na znaczeniu z chwilą, gdy zaczynam korzystać z touch pada do nawigowania po systemie multimedialnym samochodu. Bez nachylania się do przodu, żeby dotknąć ekranu, po prostu siedzę wygodnie w fotelu z ramieniem opartym na podłokietniku i touch pad niemal sam układa się pod dłonią. Wyszukanie adresu w nawigacji, nazwiska w książce telefonicznej, czy zmiana stacji radiowej... zabawa tym gadżetem jest nie tylko fajniejsza ale też bardziej efektywna od domyślania się, jakiej komendy głosowej trzeba użyć, żeby wywołać Gina z butelki. Co nie zmienia faktu, że jeśli lubicie mówić do swojego auta, tutaj wciąż można to robić. Tak czy siak, dochodzę do wniosku, że takie dotykanie mojego samochodu jest bodaj najseksowniejszą formą komunikacji z nim, z jakiej miałem okazję korzystać. Po kilku dniach z żalem wracałem do zwykłego naciskania guzików i kręcenia pokrętłem. Kolejną świetną rzeczą jest schowek w podłokietniku z dwoma drzwiczkami otwieranymi na prawo i lewo. Wreszcie mogłem mieć dostęp do wszystkich moich gratów takich jak portfel czy telefon, bo pół schowka (od strony pasażera) było cały czas otwarte i jednoczenie miałem gdzie oprzeć łokieć, bo drugie pół schowka (od strony kierowcy) było zamknięte. Rozwiązanie tak proste, że aż niewiarygodne, że nikt nie pomyślał o tym wcześniej. Jedną z rzeczy, która wymaga moim zdaniem zmiany, jest pozycja za kierownicą. Pomimo, iż fotel kierowcy to bardzo wygodne miejsce, to ja wciąż kombinowałem przy ustawieniach siedziska i oparcia, ponieważ miałem wrażenie, że albo siedzę w kościelnej ławce z pionowym oparciem, albo jestem wychylony tak bardzo do tyłu, że jeśli tylko znajdę poduszkę, to będę mógł iść spać. Kolejnym irytującym drobiazgiem jest ekran systemu multimedialnego. Tak, wiem, miał wyglądać jak tablet postawiony na szczycie deski rozdzielczej. To czego nie wiem, to po co ktoś miałby stawiać tam tablet. Za każdym razem, gdy wysiadałem z auta miałem ochotę wyrwać ten ekran i zabrać ze sobą. Prawdę mówiąc, wygląda mi to na pół pomysłu wdrożonego w życie. Jeśli to miał być tablet, to powinienem być w stanie odpiąć go, zabrać ze sobą i używać jako tablet. Jeśli natomiast to miał być po prostu ekran systemu multimedialnego, to wtedy wolałbym, żeby wyglądał jak integralna część samochodu a nie coś, co przymocował sobie domorosły tuner. Pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi na myśl to warszawskie taksówki, gdzie taksówkarze mają na desce wielkie tablety do obsługi napływających zleceń. Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do analogii z niemieckim bankierem - otóż tak, jego zegarek to prawdziwy Rolex a nie tania podróbka z Allegro a jego spinki do mankietów, które na pierwszy rzut oka wyglądają na srebrne, naprawdę są zrobione ze srebra. Wszystko jest tym, na co wygląda i wygląda świetnie.
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Jazda
Gdy spotykacie niemieckiego bankiera w biurze, żeby podyskutować o Waszych finansach, jest skupiony, rzetelny, czujecie, że jesteście w dobrych rękach. Jednak jeśli znacie go na tyle dobrze, żeby się z nim kumplować i spotykać w weekendy i nie daj Boże uprawiać jakiś sport, to nagle poznajecie kogoś zupełnie innego. Gdyby to było nurkowanie, przyniósłby sprzęt z najwyższej półki pozwalający mu na zejście na dno Hańczy i zapas powietrza, dzięki któremu pozostałby w zanurzeniu przez tydzień. Jeśli byłaby to zwykła wycieczka rowerowa, to przyjechałby na rowerze z ramą z włókna węglowego i magnezowymi kołami. Rowerze, który brał udział w zeszłorocznym Tour de France. Nie, nie takim, jaki brał udział w zeszłorocznym wyścigu, ale tym, który brał w nim udział. Do czego zmierzam? Niemiecki bankier to gość z kupą forsy i zawsze stać go na to, żeby zaszaleć w każdej dziedzinie a ja miałem okazję tego doświadczyć, ponieważ C klasa, którą jeździłem była wyposażona w pakiet AMG. Na szczęście to było tylko zmienione zawieszenie, mapowanie silnika, oraz wielkie felgi z niskoprofilowymi oponami i kilka spojlerów tu i tam. Gdyby miało to być coś więcej w kwestii mocy albo twardości zawieszenia, to nie wiem, czy dałbym radę wytrwać do końca testu. Mimo tego, że zmiany wydawały się być pozornie niewielkie, to samochód i tak przypominał swoim zachowaniem kogoś po zażyciu dopalaczy. Reakcja na ruchy kierownicą była nadgorliwa a to w połączeniu ze sztywnymi sprężynami i utwardzonymi amortyzatorami sprawiało, że jazda przypominała próbę spokojnej rozmowy z kimś na granicy napadu histerii. W czasie jazdy przy wyższych prędkościach samochód wydawał się być częściej ponad drogą, niż na niej i wymagał niemal ciągłych korekt kierownicą. Im szybciej jechałem, w tym tym większym rozentuzjazmowaniu wydawał się być ten niemiecki bankier. Jazda powoli niewiele poprawiała stan rzeczy. W czasie spokojnej przejażdżki ulicami Warszawy mogłem policzyć każdą dziurę i niedoskonałość stołecznych dróg, ponieważ poodskakiwałem na nich, jakbym siedział na wielkiej, dmuchanej piłce do fitnessu. Jakieś plusy? Ależ oczywiście. To pierwszy Mercedes, jakim jechałem, który miał konkretnie szybką skrzynię biegów, no może z wyjątkiem SLS AMG. Na co dzień jeżdżę "manualem", więc za każdym razem gdy wskakiwałem do automatycznego Mercedesa, to kłaniałem się wszystkim wokół, ponieważ samochód potrzebował około sekundy, żeby zareagować na wciśnięcie gazu, czy zmianę biegu manetką przy kierownicy. Czasami jadący obok kierowcy i idący chodnikiem przechodnie kłaniali mi się w odpowiedzi, ale najczęściej wyglądałem po prostu jak idiota pozdrawiający obcych zza kierownicy samochodu. Wygląda na to, że ten problem w końcu udało się rozwiązać. Reakcja na ruchy pedału gazu i zmiany biegów łopatkami jest tak szybka, jak dzieje się to w aucie z ręczną skrzynią. Wciskasz gaz - jedzie. Klikasz manetką - zmienia. Tak oczywiste a najwyraźniej tak trudne do osiągnięcia. Tym większa szkoda, że przy tak fajnej skrzyni i jeszcze fajniejszym wnętrzu zawieszenie wydaje się aż tak nie pasować do całości. Podejrzewam, że rezygnacja z pakietu AMG rozwiązałaby ten problem a właściwie to pozwoliłaby go uniknąć i wtedy ten niemiecki bankier przyjechałby na wycieczkę rowerem z Decathlonu a nie z McLaren Technology center.
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Podsumowanie
Jeśli nie macie pod ręką niemieckiego bankiera a chcielibyście się przekonać, jak to jest mieć go za kumpla, to nie ma na to lepszego sposobu niż kupno najnowszej klasy C. Uwierzcie mi, Mercedes W205 sprawi, że od razu będziecie wyglądali o wiele bardziej stylowo (bez względu na to, ile stylu macie w sobie teraz), będzie krzyczał "kasa!" do każdego, kto odwróci się za nim na ulicy a Was będzie raz za razem zapewniał o słuszności dokonanego zakupy, gdy tylko położycie ręce na jego miękkiej kierownicy, wciśniecie przełączniki z prawdziwego aluminium albo dotkniecie tego seksownego touch pada na konsoli środkowej. Osobiście bardzo bym chciał, żeby pod moim domem parkował taki właśnie samochód. Tylko błagam, nie nie każcie temu bankierowi uprawiać sportu i pozwólcie mu być tym, kim lubi być najbardziej - luksusowym perfekcjonistą a nie nurkiem, czy kolarzem.
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
Koniecznie zajrzyjcie po więcej
Zajrzyjcie za tydzień, żeby się przekonać jak ten samochód wypada w porównaniu ze swoim odwiecznym i największym konkurentem - BMW serii 3 (model F30). Czy "Beemka" to wciąż "radość z jazdy", jak obiecują hasła na plakatach?Galeria
Zawsze warto obejrzeć kilka fajnych zdjęć samochodów, prawda?![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w duuużym rozmiarze |














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz